Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ember in the Ashes. Imperium ognia – Sabaa Tahir

Recenzja książki Ember in the Ashes. Imperium ognia

Ember in the Ashes. Imperium ognia
Sabaa Tahir

Ostatnio muszę przyznać, że przeżywałam czytelniczy kryzys. W moje recenzenckie ręce wpadały książki dobre, ale żadna z nich nie potrafiła na długo utrzymać mojej uwagi. Żadna nie powaliła na kolana i nie sprawiła że po wszystkim miałam czytelniczego kaca. Nie byłam tym faktem zachwycona, tym bardziej, że trwało to już jakiś czas, aż w końcu wpadłam w czytelniczą stagnację. Jeżeli również przeżywacie taki stan w swoim życiu, chętnie podzielę się lekarstwem na tę dolegliwość, które dostaniecie bez recepty, a nazywa się „Ember in the Ashes. Imperium ognia”.  Zalecam dawkowanie w jak największych ilościach, przed, po i w trakcie posiłków, a w moim przypadku to nawet zamiast. Książka jest bezpieczna dla dzieci od 12 roku życia, a konsultacje z lekarzem lub farmaceutą, zalecam tylko w tym przypadku jeżeli chcecie ów „lek” polecić dalej. Występują jednak skutki uboczne w postaci chorobliwego czytania po nocach, myślenia o książce w trakcie zwykłych zajęć i trudnością w zmierzeniu się z rzeczywistością, po skończeniu książki.

A teraz na serio, czemu tak zachwalam? Bo naprawdę książka to powiew świeżości na naszym czytelniczym rynku i moim recenzenckim stole. Z serii fantastyka: opowiada o Imperium, które poszerzając swoje granice napadło na lud Scholarów. Kiedy akcja w książce ma miejsce, Scholarowie są już od setek lat pod butem Imperium, cierpiąc prześladowania, będąc karanym za wszelkiego rodzaju próby buntu i spychani na margines społeczny. Nic więc dziwnego, że budzi się w nich swego rodzaju bunt w postaci nielegalnego ruchu oporu. Jednak Laia, która należy do Scholarów pragnie wieść zwykłe życie u boku dziadka, który zajmuje się leczeniem, babci, która robi konfitury i brata Darina który pięknie rysuje. Jednak szkice Darina wpędzają rodzinę w kłopoty, Lai ledwo udaje się zbiec, kiedy Maski (zamaskowani wojownicy szkoleni od dziecka w specjalnej Akademii), napadają na ich dom. Darin zostaje pojmany, Laia zaś ucieka by odnaleźć ruch oporu. Za wszelką cenę chce pomóc bratu, jednak to ile przyjdzie jej zapłacić za życie Darina, może okazać się zbyt duże…

Elias Veturius kończy Akademię w której szkolił się od 6 roku życia. Nie kończy jednak swojej szkoły z uśmiechem na twarzy i dumą z ocen. Kończy ją ze śladami po szpicrucie na plecach, mięśniami ze stali, które umieją tylko zabijać, świadomością że matka – komendantka Akademii – nienawidzi syna i pragnie jego śmierci, oraz myślą, że nigdy nie będzie wolny. Dlatego chce zdezerterować wiedząc, iż jeżeli go złapią, to karą za to jest śmierć. Jednak przeznaczenie ma wobec niego inne plany. Wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Heleną Aquilli i dwoma największymi wrogami, zostaje wybrany do wzięcia udziału w czterech Próbach. Wygrany zostanie nowym Imperatorem, ten kto zajmie drugie miejsce, będzie jego Krukiem Krwi – prawą ręką i drugą osobą w Imperium. Pozostałych dwóch zawodników, czeka tylko śmierć.

Laia staje przed zadaniem w którym dla ruchu oporu ma szpiegować komendantkę Akademii. Jako niewolnica jest nikim, a jej okrutna pani nie zawaha się zabić swojej własności. Elias chcąc odzyskać wolność staje przed Próbami, które mogą złamać w nim człowieka i zabrać duszę. I wreszcie tych dwoje różnych bohaterów, staje przed sobą, ona ze swoją nienawiścią do Masek, on wysoko postawiony dziedzic rodu, który między innymi podbił jej lud. Czy będą Niewolnicą i Maską, czy Laią i Eliasem?

Nie mam słów by opisać Wam, jak bardzo podobała mi się ta książka, książka która będzie miała swoją kontynuację w kolejnych tomach. Z tego co napisałam, może się wydawać, że jest to kolejny romans oprawiony w jakąś fantastyczną historię, nic bardziej mylnego. Elias i Laia to nie para zakochanych dzieciaków patrzących się sobie w oczy, bo najważniejsze jest to co rozgrywa się w ich światach, każde ich spotkanie naznaczone jest bólem, cierpieniem i walką o to by pozostać człowiekiem pod maską jaką noszą każdego dnia. To walką ze sobą i swoim strachem, wyborem czy pomóc najbliższym, czy ratować własne życie. Droga do wolności i do śmierci jest tak samo blisko, jeden nierozważny krok, a znajdą się po którejś ze stron. Pytanie tylko czy zdołają ocalić i dusze i ciało?

A teraz coś o konstrukcji książki, całość napisana jest ładnym i plastycznym językiem, mamy całkiem zgrabnie dobrane zdania jak to:

„Veturius wytrąca Aquilli szablę z dłoni i już jest na niej. Na podłodze mocują się teraz dwa splecione ciała z dziwną, przywodzącą na myśl intymność brutalnością. On jest silniejszy i bardziej umięśniony, a jednak, widzę to wyraźnie, powstrzymuje się w walce. Nie używa wobec niej całej swojej siły. Jest w nim jakaś zwierzęca swoboda ruchów, trzymany pod kontrolą chaos, który sprawia, że powietrze wokół oślepia swoim blaskiem” (s.350)

Ale gdy trzeba poprowadzić na szczyt akcję, autorka książki tworzy wspaniałe opisy, które z gracją i szybkością walczących przelewają się ze stron. Narracja jest pierwszoosobowa, rozdziały z historią Eliasa, przeplatają się z przygodami Lai. Kiedy chwilami te dwa światy się spotykają, mamy wybuchy skrajnych uczuć od nienawiści, poczucie zdrady, obojętności, chęć pomocy i uczucie braku samotności. Nie musicie się jednak obawiać, że te same sceny są powtarzane z perspektywy obu bohaterów, tam gdzie kończy się narracja Eliasa, zaczyna się opowieść Lai, przez co wszystko wspaniale ze sobą współgra. Dodatkowo dla mnie spotkania tych bohaterów, były niczym ciepłe światło pośród ciemności. Książka swoją narracją roztacza wiele mroku, nastroje panujące w Imperium to tylko strach, ból i cierpienie. Ale mimo wszystko dzięki temu mogę napisać o kolejnym plusie książki. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów. Kiedy wokół ludzie tracą życia, zostają okaleczeni czy oszpeceni Elias i Laia również muszą stawić czoła bólowi i cierpieniu.

Ostatnie co mogę napisać to umiejętność autorki odpowiedniego dawkowania informacji Czytelnikowi. Sabaa Tahir potrafiła przekazać wiele wydarzeń i faktów, jednocześnie nie przytłaczając czytelnika i nie sprawiając by czuł się zagubiony w historii przesz brak kluczowych faktów.

Podsumowując, lek w postaci książkowej o nazwie „Ember in the Ashes. Imperium ognia”, należy popijać kubkiem gorącej herbaty z cytryną lub czekolady w chłodne jesienne dni. Zalecany jest w przypadkach gdzie wyobraźnia błaga o historię pełną przygód, czytelnicze dłonie już marzą o trzymaniu grubego tomiszcza, a umysł pragnie udać się w kolejną fantastyczną podróż. Każdemu molowi książkowemu zapewni on komfort czytania, niezapomnianą historię, ale i niekontrolowane skoki ciśnienia. Książka jest tak samo dobra jak seria o Harrym Potterze. Ja jestem zachwycona!

Tytuł: Ember in the Ashes. Imperium ognia
Tytuł oryginału: An Ember in the Ashes
Autor: Sabaa Tahir
ISBN: 9788328701199
Wydawca: Akurat
Rok: 2015

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń książkę
Ocena: 7.3/10 (6 głosów)
Ember in the Ashes. Imperium ognia - Sabaa Tahir, 7.3 out of 10 based on 6 ratings

Komentarze

komentarze

  • athor

    Bardzo emocjonalna recenzja więc książka musi być naprawdę dobra ;)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
    • To prawda, to jedna z tych książek, które połknęłam w 3 dni i wciąż mam ochotę do niej wrócić ;-)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
  • Mamy wyjątkowo podobne wrażenia i wszyscy bez wyjątku piszą o książkowym kacu. Coś w tym jest :)
    Nie kierowałabym tej książki ku zbyt młodym czytelnikom, ze względu na sporą porcję brutalności, ale wszystkim wielbicielom fantastyki bez ckliwego romansu polecam z całego serca.
    Czekanie na kolejny tom mnie wyczerpie :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 0 (całkowicie: 0 głosów)
Zaprzyjaźnione blogi