Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Dziewczyny z powstania – Anna Herbich

Recenzja książki Dziewczyny z powstania

Dziewczyny z powstania
Anna Herbich

„Kobiety czują inaczej”. Usłyszałam niegdyś to zdanie, nie pamiętam już nawet w jakim kontekście. Usłyszałam i zapadło w pamięć. Nieodświeżane leżało sobie gdzieś w głębi umysłu, czekając na komendę: wystąp. I nadszedł jego wielki dzień, dzień, w którym pozwalam sobie sprawdzić, czy zdanie uznane na tyle wartościowe, by umieścić na półce o kategorii „do zapamiętania” niesie za sobą prawdę czy tylko ładnie brzmiące frazesy. Kobiety czują inaczej? Jak? Przede mną książka Anny Herbich – przepiękne tomisko pachnące jeszcze świeżym drukiem. Na okładce wpatrzona we mnie kobieta – powstaniec. Książka – egzamin. Dla frazesów, dla uczuć, dla powtarzanych sloganów. Książka o powstaniu widzianym oczami kobiet – matek, córek, żon, ukochanych. Kobiet – uczestniczek. Kobiet – bohaterek. Kobiet, które czują inaczej.

„Dziewczyny z powstania” to zbiór, umieszczonych na ponad 300 stronach, jedenastu opowiadań. Jedenastu historii kobiet – bohaterek, które są symbolem oddającym hołd tysiącom innych kobiet powstania. Każda z nich otwiera przed czytelnikiem serce i opowiada swoją historię. Historię utkaną z wydarzeń, czasem już nieco zapomnianych, emocji i wspomnień. Sławka, Halinka, Rena, Zosia, Blizna, Anna, Marzenka, Jadwiga, Teresa, Dora i Irena. Grzechem niewybaczalnym byłoby wymienić tu pierwsze trzy a pozostałe objąć wyrażeniem – „i inne”. Bohaterki pochodzą z różnych środowisk, są w różnym wieku – w czasie powstania najmłodsza z nich była ośmioletnią dziewczynką, mają za sobą przeróżne doświadczenia – łączy ich jedno – Powstanie. Niektórym z nich pisane było być łączniczką czy sanitariuszką, innym uciekać i walczyć o to, by przeżyć kolejny dzień. Wraz z nimi przenoszę się do 1 sierpnia 1944 roku, na sześćdziesiąt trzy dni do Warszawy – okupowanej, walczącej, zabryzganej krwią walczących. Jedenastokrotnie przemierzam te same dni, widząc je jednak zupełnie innymi oczami. Moje wzruszenie jest tym większe, im silniej przeżycia bohaterek kontrastują z ich ambicjami i marzeniami, wspomnieniami życia sprzed wojny – pełnej spokoju i miłości Polski. Wraz z bohaterkami przeżywam naloty bomb na budynki mieszkalne, poród wśród wybuchających granatów, śmierć dziecka na kolanach matki, łapanki ale też przeraźliwy głód, ból i strach. Podążam za ich uczuciami i emocjami tak dogłębnie, że chyba po raz pierwszy nie tylko czytam o wojnie – czuję ją na własnej skórze. I oddycham z ulgą, kiedy przypominam sobie, że wciąż siedzę z książką na kolanach…

Czytając Dziewczyny z powstania czuję się jak widz, któremu odsłonięto kawałek kurtyny i pozwolono zobaczyć prawdziwą scenę w teatrze, a nie przygotowany do perfekcji i nagrany film. Już po kilku kartkach przenoszę się całą sobą do świata dawnej Polski, by poprzez opowiadania bohaterek poczuć smak zarówno wojennego strachu, bólu i cierpienia, jak i też waleczności, odwagi, miłości do ojczyzny oraz spokoju ducha zachowywanego „pomimo wszystko”. Powieść nasycona jest szczerością i realizmem, w efekcie otrzymuję dobry literacki reportaż, chwilami przytłaczający i drastyczny, chwilami zasmucający – najczęściej jednak wzruszający do łez.

Uzupełnieniem wspaniałej powieści jest sposób jej wydania. Mimo, iż nie szata graficzna książkę zdobi, a sama staram się nie zwracać większej uwagi na wydanie książki (a przynajmniej nie oceniać jej przez taki pryzmat) – tutaj poległam na całej linii. Twarda obwoluta, pachnący papier dobrany adekwatnie do tematyki książki, mocne szycie książki nadają jej monumentalności i powagi. Zdjęcia przeplatające opowieści bohaterek urealniają ich historię, jeszcze mocniej osadzając czytelnika w przedstawianych wydarzeniach. Praca redakcyjna również jest godna pochwały – mimo, mojego czujnego na pomyłki oka – tutaj nie dostrzegam niedociągnięć, a książka utrzymuje bardzo wysoki poziom.

Dziewczyny z powstania to publikacja, która zasługuje w mojej opinii na szereg pochwał i komplementów, ale co ważniejsze na ogromny szacunek. Szacunek wobec bohaterek, które dzięki swoje odwadze i heroiczności mogłyby stać się symbolem walki, które powróciły do bolesnych wspomnień, odgruzowały swoje serca, by przekazać czytelnikom namiastkę swojego życia, a także wobec autorki, która podjęła temat niezwykle trudny i podołała – popełniając doskonałe dzieło.

Informacje o książce:
Tytuł: Dziewczyny z powstania
Tytuł oryginału: Dziewczyny z powstania
Autor: Anna Herbich
ISBN: 9788324030095
Wydawca: Znak
Rok: 2014

  • NataliaP

    Książka moim zdaniem jest warta przeczytania nie tylko kiedy świętujemy 70 rocznicę Powstania Warszawskiego ale także żeby dowiedzieć się, że bohaterów nie mamy tylko w książkach przygodowych, ale także tutaj na własnej ziemi. Po za tym bardzo mi się podoba Twoja recenzja niesie, głębokie przesłanie tak jak losy bohaterek książki.

  • Magda

    Smutne jest to że takie książki wypuszcza się dopiero na jakąś okrągłą rocznicę wydarzenia – jakby te bohaterki wcześniej nie istniały. Z każdym rokiem coraz mniej mamy świadków tych czasów. Nie neguje istoty wydawania tego typu książek, ale zauważyłam że teraz z okazji okrągłej rocznicy powstania to i filmy i książki nawiązujące do tych czasów są wydawane częściej niż przez ostatnie pare lat. A cześć i chwała bohaterom i bohaterkom powinna być pielęgnowana zawsze, nie tylko co 10 rocznicę…

Zaprzyjaźnione blogi