Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Déjà vu – Jolanta Kosowska

Okładka książki Deja vu

Déjà vu
Jolanta Kosowska

Pozornie trudna książka okazała się być małą perłą. Z każdej strony wiało tajemnicą, a rozwiązanie jednej przynosiło kolejne. Zamykając tą książkę miałam mieszane uczucia. Czuję niedosyt, jakiś rodzaj frustracji, ale jednego jestem pewna… Zakochałam się dzięki niej. W Wenecji.

Rafał powrócił właśnie z emigracji do Polski i ma mętlik w głowie. Wiele rzeczy się nie zmieniło, a jeszcze więcej pozostało takich samych jak przed wyjazdem. Jego przyjaciel, Konrad, przechodzi żałobę po przyjacielu, jednego z wykładowców akademickich. Mężczyzna stopniowo poznaję historię człowieka, który stał się niemal legendą za życia. Z urywków rozmów i opowieści dowiaduje się coraz więcej o Marco. Okazuje się, że mieszkanie, które wynajmuje należy do Anny, ukochanej Marco. Pojawiają się kolejne pytania i ślepe uliczki. Tylko, czy chodzi tylko o ciekawość?

Marco Brzeziński Marconi, w połowie Włoch, w połowie Polak, jest człowiekiem o wielu twarzach. Jako wykładowca etyki zawodowej dla przyszłych lekarzy musi wierzyć w to co mówi. Czasami jest inaczej. Właśnie przez takie zawahanie poznaje bliżej Annę, studentkę, która jawnie atakuje go podczas jednego z wykładów. Dziewczyna dosłownie parę godzin wcześniej straciła podopieczną, do której była przywiązana, więc nie może słuchać słów Marca, który przekonuje ich, że nie należy podchodzić do każdej śmierci osobiście, a najlepiej, gdyby wyłączyli emocje. Pierwsze spotkanie, krótka rozmowa i nagle okazuje się, że oto znaleźli swoje drugie połówki.

Co wspólnego ma Rafał, który przez okres nauczania Marco był na emigracji, z Włochem, którego duch jest wciąż żywy wśród studentów? Jaką zagadkę niesie Wenecja?

Jestem absolutnie zauroczona. Wenecja z opisów autorki jest miejscem cudów, przepięknym i kuszącym. Jak widać, pani Jolanta Kosowska doskonale zna miejsce, w którym toczy się niemal połowa akcji książki. Sprawnie operuje włoskimi nazwami, budynkami i przekazuje Czytelnikowi nęcący obraz śródziemnomorskiego raju. Akcja książki jest podzielona, choć nie ma wyraźnych podziałów. Nie ma rozdziałów, historia ma żywe tempo. Składa się z rzeczywistości Rafała, wpisów z pamiętnika Anny, wspomnień Paolo i snów Rafała, gdzie wszystko jest widziane oczami Marco. Cudowna mieszanka, bo poznajemy dwie historie: miłości Anny i Marco oraz „paranoi” Rafała. Mężczyzna jest pewien, że zwariował. Nie dziwię mu się. Patrząc przez pryzmat tej książki zwrot „Déjà vu” nabiera dla mnie nowej głębi.

Podoba mi się sposób, w jaki autorka umieściła Wenecję w tej książce. Miejscowa legenda, ciężar nazwiska, przypadkowo znaleziony obraz i przesądy… Aura tajemniczości jest tu wyczuwalna bardzo wyraźnie! Już od początku jest stopniowo rozbudzana ciekawość Czytelnika poprzez umiejętnie dozowane informacje. Zamykając ją westchnęłam krótkie: „O ja cię…”. Skończyłam tę książkę i nie wiem, co ze sobą zrobić. Takie książki spalają. I budują.

Podsumowując… Nie wiem co napisać. Ta książka już ma w moim małym światku wyjątkowe miejsce. Tragedia, miłość, szaleństwo i déjà vu. Chyba nic więcej nie muszę dodawać.

Zobacz inną recenzję (autor: Kinga Jakubek)

„Co za książka!”- to była moja pierwsza myśl po przeczytaniu ostatniego zdania. Jeśli to prawda, że dobre powieści można poznać po tym, że nie dają o sobie zapomnieć i nie można się po nich otrząsnąć, Déjà vu jest wręcz bardzo dobrą powieścią.

Główny bohater – Rafał Wroński – jest lekarzem i wykładowcą akademickim w katedrze etyki zawodowej. Opowieść zaczyna się w momencie, gdy wraca on do Polski po kilkuletnim pobycie w Niemczech. Wynajmuje mieszkanie i rozpoczyna pracę na akademii. Mieszkanie, jak się okazuje należało wcześniej do niezwykłej pary – Marca i Ani. Marco to pół Polak, pół Włoch, dawniej również nauczyciel akademicki w tej samej co Rafał katedrze. Ania jest jedną z jego studentek, z którą zaczął się spotykać. O tym wszystkim główny Bohater dowiaduje się od Konrada, swojego przyjaciela i współpracownika. Ten jednakże dość skąpo i niechętnie zdradza mu informacje, Rafał orientuje się więc, że historia Marca i Ani jest owiana tajemnicą i w dodatku dość bolesną, nie tylko dla nich samych, ale też dla ludzi z ich otoczenia – pracowników. Zaczyna więc szukać w różnych źródłach informacji na ich temat, zwłaszcza, że doznaje uczucia, jakby jednak już kiedyś ich spotkał, rozpoznaje przedmioty w mieszkaniu, czy miejsca przedstawione na zdjęciach.

W tym miejscu następuje dość ciekawy przeskok, bowiem na około sto stron Rafał znika z powieści, a Czytelnik zostaje przeniesiony w czasie i poznaje całą historię Ani i Marca. Niektóre rozdziały to wspomnienia Konrada, niektóre to fragmenty pamiętnika Ani, później pojawia się jeszcze jeden narrator opowiadający pewne wydarzenia z jeszcze innej perspektywy. Nieco zaburzona chronologia buduje napięcie i intryguje. Najpierw okazuje się, że Marco nie żyje, a Ania tuż po pogrzebie wyjechała, ale nikt nie wie dokąd. Potem kawałek po kawałku z różnych punktów widzenia rysują się przed nami wcześniejsze wydarzenia. Dowiadujemy się zatem jak to się stało, że nauczyciel i studentka zakochali się w sobie, że nikt im nie przeszkodził w rozwijaniu się tego uczucia i dlaczego Marco był tak uwielbiany przez wszystkich wokół. Poznajemy kilka niesamowitych epizodów na temat jego relacji ze studentami. Przenosimy się do Wenecji, by tam obserwować, jak miłość jego i Ani rośnie i dojrzewa, a w końcu zapoznajemy się z mrocznym sekretem Wenecji dotyczącym pewnej klątwy rzuconej na ród Marca.

Gdy już Czytelnik zna całą historię poprzednich mieszkańców mieszkania Rafała, wracamy do jego opowieści. Coraz bardziej obsesyjnie poszukujący czegoś jeszcze na temat Marca i Ani, coraz częściej prześladowany przez dziwne sny, Rafał próbuje przekonać sam siebie, że nie wariuje. Przychodzi mu to z wielkim trudem, bo nagle odkrywa, że pamięta miejsca, w których nigdy nie był, ludzi, których nigdy nie poznał i coraz częściej zaczyna myśleć o Marcu „ja”, a nie „on”. Życie jego i Marca splata się w jedno, a Rafał coraz bardziej zdesperowany szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje.

Jest więc miłość, jest mroczna tajemnica, są kłopoty dotykające Bohatera. Jednak miłość nie jest przesłodzona, tajemnica zbyt mroczna, a kłopoty sprawiają wrażenie poważnych, a nie wydumanych przez samego Bohatera. Déjà vu jest opowieścią ogromnie złożoną i „wielopoziomową” , więc być może w takim skrócie fabuła brzmi trochę tandetnie, ale bynajmniej tandetna nie jest. Wręcz przeciwnie, momentami bardzo trudno się oderwać. Mimo, że już w połowie książki Czytelnik wie niemal wszystko, czego Bohater dopiero próbuje się domyślić, książka ani przez chwilę nie jest nudna. Narrator zawsze jest pierwszoosobowy, ale perspektywy są tak różne, że nie da się pogubić kto jest kim i co aktualnie opowiada. Narracja jest bogata w opisy Wenecji i niemieckiego systemu opieki medycznej, czy dyskusje między studentami na tematy etyczne. Autorka – Jolanta Kosowska, jest z wykształcenia lekarzem, bywała we Włoszech i pracowała w Niemczech, więc wiedziała doskonale o czym pisze i widać tego wyraźne odzwierciedlenie w powieści. Ponadto ponieważ akcja dzieje się w środowisku medycznym, często padają określenia branżowe, co dodaje autentyczności rozmowom. Jedyne zastrzeżenie to czasami aż zbyt kwieciste opisy, zarówno samej Wenecji, jak i innych miejsc, a także osób. Pełne bogatego słownictwa i piękne zdania często gryzły się nieco z osobowością tego, kto akurat opowiadał. Przykładowo nie wyobrażam sobie Konrada, dorosłego mężczyzny, lekarza, na ogół nie sprawiającego wrażenia bujającego w obłokach, jak opowiada o kolorach kwiatów używając określeń „intensywne barwy współistniały obok pastelowych, cieniowanych, jakby dodatkowo powleczonych wszystko studzącą bielą”. Ale to właściwie jedyne zastrzeżenie jakie mam do tej książki.

Intrygująca, trzymająca w napięciu, niesamowita i doskonale wyważona historia. Jedna z najlepszych i najbardziej zapadających w pamięć jakie czytałam ostatnio.

Zobacz inną recenzję (autor: Kasia P)

Jak można poznać najlepiej drugiego człowieka? Spędzając z nim długie godziny? Rozmawiając na każdy temat? Poznając jego przeszłość? A może starając być blisko niego jak najczęściej? Czasem spotykając kogoś po raz pierwszy wydaje się, że znamy go od lat, chociaż to przecież niemożliwe, jednak uczucie to pozostaje. Tak jakby taka sytuacja miała już miejsce, ale doskonale wie się, iż nie wydarzyła się. Deja vu. Złudzenie namacalne, aż nadto odczuwalne i rzeczywiste, lecz nierealne, bo przecież każda chwila jest unikatowa, czasami podobna, ale nie identyczna. Jak więc wytłumaczyć niezwykłe uczucie, że po raz kolejny przeżywa się to, co właśnie dzieje się, a wcześniej nie było możliwe by być uczestnikiem takiego wydarzenia? Każdy kto przynajmniej raz przeżył coś takiego ma swoją odpowiedź na to pytanie, jak odpowiedź na nie gdy dotyczy człowieka i całego jego życia?

Rafał w Polsce nie do końca czuje się dobrze, długo był zagranicą, lecz i tam czegoś mu brakowało. Przyjaciel pomaga mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości, jednocześnie znanej i obcej, czegoś nieokreślonego w tym wszystkim brakuje. Przypadek sprawia, że zamieszkuje w mieszkaniu, które szybko wydaje mu się znane. Nie za sprawą budynku, lecz wcześniejszych jego mieszkańców. Nigdy ich nie spotkał, nigdy nie widział, ale z dnia na dzień zna ich coraz lepiej. Coraz głębiej wchodzi w ich życie, poznając emocje, sekrety, detale z codzienności, może to jedynie sny? Realne aż do bólu, przepełnione znajomymi osobami, jakich nie powinno się rozpoznawać, jednak znanych bardzo dobrze. Przecież to nie ma prawa się zdarzyć, nie jest prawdą, lecz wciąż powtarza się. Rozsądek podpowiada jedno, ale umysł zdaje się podążać całkiem inną drogą niż do tej pory. Wspomnienia zdają się wracać coraz częściej i mocniej, a może niezwykła układanka zapełnia się elementami i końcowy obraz już zaczyna być widoczny, chociaż wciąż nie jest rozpoznawalny? O co w tym wszystkim chodzi i dlaczego przydarza się to właśnie Rafałowi? Przeznaczenie? Zbieg okoliczności? Właściwy człowiek w odpowiednim miejscu i czasie? Każdy dzień przynosi coraz więcej szczegółów, chociaż brak wciąż jednego – odpowiedzi na pytania dlaczego i jak to możliwe? Przecież to nie złudzenie, prawda to też nie jest, więc co? Zwykłe deja vu i nic ponad to? Ale wszystko jest tak realne, aż zbyt rzeczywiste i równocześnie nie do uwierzenia, coś dziwnego dzieje się z Rafałem, niesamowitego i niezrozumiałego. Wydarzenia coraz bardziej przyśpieszają i zmierzają w jakimś określonym kierunku i zdaje się nim być Wenecja, tajemnicza i piękna, skrywająca swoje prawdziwe oblicze pod maską i jedynie niektórym ukazująca prawdziwą twarz… Może prawda kryje się w pewnej legendzie?

Baśń, opowieść o uczuciach, historia o życiu, mit, książka Jolanty Kosowskiej ma wszystkie te elementy, każdy z nich jest częścią większej całości, która w pełni możliwa jest do zobaczenia dopiero na samym końcu. Kilka wątków, wydających się początkowo nie mieć nic ze sobą wspólnego, splata się w niezwykły obraz, gdzie tłem jest Wenecja, piękna i niesamowicie kolorowa, w jakiej wszystko się zaczyna i kończy. Autorka przedstawia historię, okazującą się w miarę czytania całkowicie inną niż wydawała się na początku. Fabuła intryguje i zaskakuje swoim rozwojem, nie ma w niej oczywistych rozwiązań, ich miejsce zajęły losy bohaterów, niezwykłe i splątane, jednak zdążające pewnie do celu, lecz nie dostrzega się tego od razu. Czasem sen okazuje się prawdą, a życie daje kolejną szansę…

Informacje o książce:
Tytuł: Déjà vu
Tytuł Oryginału: Déjà vu
Autor: Jolanta Kosowska
ISBN: 9788377227695
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013

Zaprzyjaźnione blogi