Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Dachołazy – Katherine Rundell

Recenzja książki Dachołazy - Katherine Rundell

Dachołazy
Katherine Rundell

Nie potrafię określić grupy docelowej tej książki – jest ona zbyt szeroka. To książka dobra dla dzieci starszych, młodzieży, młodszych i tych bardziej wiekowych dorosłych. Trudno byłoby mi także wymienić wszystkie elementy, które sprawiają, że jest to publikacja wyjątkowa. Ale spróbuję wymienić chociaż ich część. Co więcej, nie jest łatwo powiedzieć mi, co konkretnie urzekło mnie w tej opowieści, bo było to… wszystko. Dokładnie tak – całokształt. Nie znalazłam nawet jednej usterki, choćby najmniejszej. Strona po stronie płynęłam przez historię opisywaną przez Katherine Rundell i dawałam się ponieść emocjom. Różnym – od wzruszenia, przez smutki i radości, po strach i gniew. Wszystkiego było po trochu, we właściwych proporcjach i chyba taka też będzie ta recenzja – wybiórcza.

Po pierwsze – moc wzruszeń. Jak zawsze, gdy w książce spotykam się z określeniem „sierociniec”, tak i tym razem nie oparłam się wzruszeniu. To temat, który bardzo obrazowo oddziałuje na moją wyobraźnię i sprawia, że czytam w jeszcze większym skupieniu, z jeszcze większą otwartością na emocje – te moje i te należące do bohaterów. Poznajcie zatem Sophie, dziewczynkę, która została uratowana z katastrofy morskiej dzięki temu, że… ktoś zamknął ją w pokrowcu na wiolonczelę. Przedstawiam Wam także Charlesa, mężczyznę, bez którego ta historia by się nie wydarzyła. Choćby nawet tylko na łamach powieści. To właśnie Charles uratował około roczne niemowlę, dryfujące w opakowaniu na instrument. To on nadał mu imię, przygarnął pod swój dach i wychował najlepiej, jak tylko potrafił. A wychował naprawdę dobrze – mimo splątanych kołtunów zdobiących głowę dorastającej dziewczyny. Mimo jej upodobania do chodzenia w spodniach i nieprzejmowania się tym, co mówi o niej otoczenie. Niestety opieka społeczna nie podzielała mojego zdania o zachowaniach właściwych lub nie dla młodej panienki. Co więcej – jej pracownicy nie zamierzali poprzestać na zwerbalizowaniu własnego zdania. Oni chcieli wsadzić Sophie w sztywne ramy, zaszufladkować, potraktować taśmowo i stworzyć kolejne bezwolne, bezrefleksyjne i bezbarwne stworzenie bez krzty indywidualności czy charakteru. Wiązało się to także z rozstaniem z dotychczasowym opiekunem.

Sophie nie mogła na to pozwolić, dlatego razem z Charlesem wyruszają w podróż, aby odnaleźć matkę dziewczyny. Chociaż wszyscy twierdzą, że żadna kobieta nie przeżyła tej katastrofy morskiej. Mimo że upłynęło od niej już wiele lat. Kto wygra tym razem – racjonalizm dorosłych czy intuicja dziecka?

Dawno nie spotkałam się z tak charyzmatycznymi i ujmującymi postaciami jak dwójka bohaterów „Dachołazów„. On – niczym przysłowiowy Piotruś Pan, zachował w sobie coś z dziecka mimo upływu lat, nie bojąc się stawiać wszystkiego na jedną kartę. Nawet jeśli szanse powodzenia ich planu są niemal równe zeru. I ona – trochę chłopczyca, ale taka w najlepszym wydaniu, łącząca w sobie to, co najlepsze z obu płci. Pokochałam ich już od pierwszych stron i tak zostało do końca, do ostatniej strony, która nadeszła zbyt szybko. Choć z drugiej strony – to lektura z gatunku tych, gdzie moment właściwy na jej zakończenie nie nastałby nigdy, wciąż byłoby mi mało. Do tego ich relacja – oparta na wzajemnym szacunku, zrozumieniu i przede wszystkim na partnerstwie, pomimo dzielącej ich różnicy wieku.

Zakochałam się także w okładce – przykuwającej wzrok, estetycznej, ale przy tym nie zdradzającej zbyt wiele z fabuły. Nie powiem Wam, kim lub czym są tytułowe dachołazy. Nie chcę zepsuć nikomu genialnej lektury zdradzeniem zbyt wielu szczegółów. Powiem Wam tylko, że cytat polecający na froncie okładki mówi prawdę – autorka ma naprawdę nadzwyczajną wyobraźnię. Nie bez powodu ta książka została nagrodzona kilkoma nagrodami literackimi, do kilku innych została nominowana. Taka lektura zdarza się rzadko, ale kiedy już nam się przytrafia, zostaje w pamięci na długo. Mój egzemplarz „Dachołazów” rozpocznie teraz wędrówkę po rodzinie i przyjaciołach, bo to historia, którą chcę przekazać dalej. Niech cieszy jak najwięcej osób. Sięgnijcie. Ręczę za to, że warto.

Informacje o książce:
Tytuł: Dachołazy
Tytuł oryginału: Rooftoppers
Autor: Katherine Rundell
ISBN: 9788363960889
Wydawca: Poradnia K
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi