Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Człowiek, który zabił Jamesa Pereza – Sławomir Michał

Recenzja książki Człowiek, który zabił Jamesa Pereza - Sławomir Michał

Człowiek, który zabił Jamesa Pereza
Sławomir Michał

Western jest jednym z tych gatunków, które o wiele lepiej radzi sobie na dużym ekranie niż w literaturze. Głównie za sprawą fabuły wymuszającej dosyć długie momenty przestoju, a także potrzebie głębszego spojrzenia na tzw. back story głównych bohaterów. Kowboj pojawiający się znikąd, zawsze ciągnął ze sobą ogromny bagaż doświadczeń, który wraz z rozwojem fabuły okazywał się wręcz niezbędny dla całej historii. Na ekranie wychodziło to wyśmienicie, ale jak jest z książkami? Na początku XX wieku każdy młodzieniec i nie jedna panna dostawali wypieków na twarzy czytając opowieści o bohaterach przemierzających prerie na swoich wiernych rumakach oraz o Indianach, którzy próbowali uprzykrzyć im życie. Wtedy historie te były mocno przerysowane i miały na celu głównie wzbudzenie tanich emocji. Gatunek westernu przechodzi ostatnio swój renesans, dlatego nie powinno nikogo dziwić, że pojawiają się nowe próby powrotu do tamtych schematów, ale zupełnie inaczej jest z naszym rodzimym rynkiem, który przygód o Dzikim Zachodzie nie eksplorował nigdy w znaczącym stopniu.

Przypuszczalnie, gdyby przeprowadzić sondę uliczną i zatrzymać 10 przypadkowych ludzi, pytając ich z czym kojarzą literaturę westernu, większość z nich odpowiedziałaby, że z Karolem May’em. Wykreowana przez tego pisarza postać Winnetou była bardzo popularna w naszym kraju i do dzisiaj jest wyznacznikiem tego jak powinien wyglądać Dziki Zachód. Nie mniejszy wpływ na pogląd ludzi miały spaghetti westerny natarczywie pokazywane w pasmie popołudniowym telewizji w naszym kraju podczas niedzielnych obiadów. Przyznam szczerze, że do tej pory chyba nigdy jeszcze nie spotkałem się z rodzima książką o tematyce westernowej i trochę mi przez to głupio. Szybki research w internecie pokazał mi jednak, że taka nisza praktycznie nie istniała. Wzbudza to wielki szok, głównie za sprawą wspomnianego sukcesu filmów z tego gatunku w Polsce. Tym bardziej byłem ciekaw jak to może wyglądać w wykonaniu Pana Sławomira Michała. Jego powieść „Człowiek, który zabił Jamesa Pereza” okazała się być idealnym podsumowaniem tego, jak przeciętny Polak widzi westerny i jest to spojrzenie dokładnie takie jakie pamiętam znad talerza z kotletem dwadzieścia lat temu.

Fabuła książki ma w sobie wszystko to czego western potrzebuje – wrogo nastawieni Indianie, budowa kolei, rewolwerowcy, pojedynki, brud, syf i bieda, były żołnierz walczący w wojnie secesyjnej oraz niegodziwi Meksykanie. Jak Boga kocham, raz upuściłem książkę na ziemię – wysypał się z niej pustynny piach, wypadła para grzechotników, a ktoś za oknem wydał indiański okrzyk. Chwilę po tym wydarzeniu zdałem sobie sprawę z jednej, ale za to bardzo ważnej rzeczy. Autor zdołał mnie omamić nostalgią i otoczka jaka zbudował wokół swojej książki. Zapomniałem na moment, że tło opowieści w „Człowiek, który zabił Jamesa Pereza” stało się zasłoną dymną dla mocno niedopracowanej fabuły. Tak naprawdę, całość tej opowieści jest powieleniem schematów bardzo dobrze znanych i ochoczo wykorzystywanych aż do granic możliwości w tym gatunku. Nie ma tutaj miejsca na żadne nowatorskie podejście, plot twisty, których wcześniej byśmy w westernach nie widzieli, a co najgorsze, po kilkuset stronach zdajemy sobie sprawę, że w żaden sposób nie potrafimy utożsamiać się z głównym bohaterem. Jego pyszałkowatość, a wręcz obsceniczna bezczelność jest straszliwie przerysowaną karykaturą tego jak wyglądać powinien jeździec zmierzający ku zachodowi słońca. Przyglądając się nieco baczniej wszystkim pozostałym bohaterom, bardzo szybko zdamy sobie sprawę, że zostali oni stworzeni bez żadnego głębszego zastanowienia, a ich poczynania, są kalką każdego filmu o dzikim zachodzie.

Człowiek, który zabił Jamesa Pereza” w żaden sposób nie ma zamiaru dopisać czegoś nowego do gatunku westernu, jest zwykłym podsumowaniem tego co każdy widział/czytał wcześniej. Poświęcenie kilku godzin czasu na lekturę daje do zrozumienia, że równie dobrze można było ten czas spożytkować oglądając jakikolwiek film z tego gatunku. Z drugiej zaś strony doskonale pokazuje, co jest najpiękniejsze w Dzikim Zachodzie i robi to naprawdę dobrze. Powstaje tylko pytanie o to jaki miało to sens. Jestem w stanie zrozumieć autora, który chciał napisać coś z tematyki interesującej go osobiście, ale podczas procesu zapomniał, że odwzorowywanie nie jest dobrą ścieżką.

Książka zdecydowanie przypadnie do gustu każdemu fanowi westernów, jest naprawdę dobrym podsumowaniem ostatnich stu lat tego gatunku, ale nie zaoferuje niczego więcej, niż zwykłej nostalgicznej wycieczki.

Informacje o książce:
Tytuł: Człowiek, który zabił Jamesa Pereza
Tytuł oryginału: Człowiek, który zabił Jamesa Pereza
Autor: Sławomir Michał
ISBN: 9788380839083
Wydawca: Novae Res
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi