Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Czas i nieskończoność – Mirosław Kozłowski

Recenzja książki Czas i nieskończoność - Mirosław Kozłowski

Czas i nieskończoność
Mirosław Kozłowski

Religia i nauka to dwie dziedziny życia, które przeplatają się wzajemnie przez całą naszą historię. Ludzie wierzyli w Coś, od pierwszej swojej myśli, pierwszego słowa. Wiemy to dzięki nauce, która otworzyła przed nami niezbadane rejony. Pierwszy okres świetności myśli logicznej, nastąpił już kilka tysięcy lat temu, i nie kłócił się wcale z religią. Byli Sumerowie, Egipcjanie, Grecy, Rzymianie i wszystko to zostało zapomniane przez działania Inkwizycji i najmroczniejszy czas w dziejach ludzkości – Średniowiecze. Zapomnieliśmy doniosłe hasła, gloryfikujące naukę na rzecz poznania myśli boskiej, zatrzymując się w najmniej odpowiednim miejscu. Jednak po wielu wiekach, powróciliśmy w końcu do dawnych przekonań. Religia otrząsnęła się ze stagnacji, na rzecz mediacji, co zapoczątkowało złote lata w nauce. Odkrycia naukowe stały się poznawaniem istoty stworzenia, obcowaniem z czymś co nas przerasta, ale nie neguje największego z darów danych ludzkości – ciekawości.

Pan Mirosław Kozłowski, jest uznanym fizykiem w świecie naukowym. Jak możemy przeczytać na rewersie jego książki „Czas i nieskończoność” jest On „Profesorem fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu w Zurychu i Bazylei, a także współpracownikiem CERN-u”. Nie zatrzymuje Go to jednak w dociekaniu gdzie leży natura tego co boskie. Przez całe swoje życie zastanawiałem się nad tym pytaniem, gdzie leży granica pojednania nauki i religii. Obserwowałem zmieniające się poglądy i koncepty współdziałania, które dawały zawsze ten sam rezultat – statusu nierozwiązywalnej walki umysłu z wiarą. Sięgając po „Czas i nieskończoność” miałem szczerą nadzieję odnalezienia punktu, nawet, wzajemnej równowagi. Moje założenia okazały się zbyt wygórowane.

Profesor Kozłowski postawił przed samym sobą wyjątkowo trudne zadanie, które okazało się w swojej formie wywodem o własnych przekonaniach, przeplatanych naukowymi faktami. Czytelnik ma okazję zapoznać się z podstawami działania wszechświata, które czyta się z zapartym tchem, by zaraz potem zostać rzuconym na pożarcie tyradom na temat kreacjonizmu. Każdy rozdział, każdy akapit, pozostawia kilka słów na temat przekonań religijnych autora. Wiele z nich jest naprawdę przekonywujących i świadczących o wyjątkowo głębokich przemyśleniach autora, jednak większość, to tylko czyste przypuszczenia. Oczywiście nie można tutaj mówić o faktach, przecież religia nie na nich polega. Biorąc jednak pod uwagę, że naukowiec postanawia napisać książkę o wszechświecie, i wszystko zastępuje religijnymi dogmatami, budzi niemały niesmak, jeśli nie powątpiewanie. Wcale nie chodzi mi tutaj o podważanie jakiejkolwiek wiary, wadzi mi tylko używanie jej jako tłumaczeniu tego czego jeszcze nie rozumiemy.

Jeśli skupić się na poszczególnych momentach, które opisują prawa wszechświata już nam znane, uznanie wyższej siły jako prowodyra stworzenia, można dojść do wniosku, że autor ma dużo racji. Poznaliśmy, jako gatunek ludzki, tak mało, porównaniu z tym co jeszcze na nas czeka, że nie powinniśmy wykluczać żadnych z możliwości. Profesor Kozłowski zapomniał o tym tworząc swoją książkę. Strasznie mnie to mierziło, w jaki sposób traktuje osoby niewierzące. Od pierwszych stron wypowiada się o nich jak o osobach niedorozwiniętych, które nie potrafią zrozumieć otaczającego ich świata. Rozumiem, że tytuł profesora Kozłowskiego zobowiązuje do znajomości zagadnień z dziedziny fizyki, ale nie daje jednak prawa do oceny przekonań innych ludzi. Z przykrością odkryłem, że profesor Kozłowski, należy do grupy ludzi, którzy widzą tylko własną ścieżkę, pomijającą, a nawet negującą, inne toki myślenia niż jego.

Trudno jest pisać o nauce, jeśli religia próbuje w niej zaznaczyć swój udział. Długi czas starałem się znaleźć punkt, który mógłby połączyć te dwie zwaśnione strony. Nie znalazłem go w „Czas i nieskończoność”. To co znalazłem to próba pokazania niewierzącym w Boga chrześcijańskiego, że są przez autora postrzegani jak zwierzęta – zero myśli, brak intelektu, sam instynkt. Przypomniało mi się wtedy bardzo mądre zdanie, które pewnie nigdy nie będzie miało racji bytu – Brak dowodów nie jest dowodem na nieistnienie czegoś. Pod tym hasłem powinniśmy egzystować, zamiast głupio kłócić się o to kto ma rację.

Religia wpleciona do książki „Czas i nieskończoność” była niepotrzebna, zabiła cały jej potencjał. Zamiast rzeczowej dyskusji na temat nauki, doświadczyłam wykłady na temat tego, czemu ludzie niewierzący nie zrozumieją nauki. Mam duszę socjologa, i tego typu książki po prostu u mnie nie przejdą.

Informacje o książce:
Tytuł: Czas i nieskończoność
Tytuł oryginału: Czas i nieskończoność
Autor: Mirosław Kozłowski
ISBN: 9788379424764
Wydawca: Novae Res
Rok: 2015

  • m

    Trzeba uważać z tym najmroczniejszym czasem… Kiedy powstały pierwsze uniwersytety? A do kiedy władcy kazali sobie przedstawiać prognozy astrologiczne przed podjęciem ważnych decyzji? Ścisłe cezury czasowe po dłuższym namyśle wyrzuca się do kosza.

Zaprzyjaźnione blogi