Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Czarny Diament tnie oceany – Jerzy Radomski

Recenzja książki Czarny Diament tnie oceany - Jerzy Radomski

Czarny Diament tnie oceany
Jerzy Radomski

Rejs dookoła świata jawi się jako bardzo śmiałe przedsięwzięcie. Wszak nigdy nie wiadomo, co przyniosą morza i oceany. Taka wyprawa zawsze obarczona jest pewnym ryzykiem. Z dala od domu, daleko od najbliższego lądu żeglarze zdani są tylko na siebie. Zmagają się ze sztormami i burzami. Kiedy indziej znów oczekują na wiatr, który umożliwi im żeglugę. Płyną wreszcie przez bezkresny ocean, a wokół – jak okiem sięgnąć woda i woda. Bez wątpienia trzeba to lubić. Trzeba także mieć odwagę, aby porzucić pracę, zdecydować się na rozłąkę z najbliższymi i wyruszyć w taki rejs. Oczywiście, taka wyprawa jest także źródłem wielu niezwykłych przygód i wspaniałych przeżyć.

Czarny Diament tnie oceany - Jerzy Radomski

O takim właśnie rejsie dookoła świata opowiada nam Jerzy Radomski, w swojej książce pod tytułem „Czarny Diament tnie oceany”. Pozycję tę – wydaną przez Wydawnictwo Bernardinum – autor zadedykował swojej żonie i dzieciom. Nie jest to pierwsza książka tego autora. O swoich przygodach pisał wcześniej w książce „Burgas i Bosman – psy z Czarnego Diamentu”. Tym razem kapitan Radomski relacjonuje nam swój niezwykły rejs. Już sama historia budowy jachtu jest wprost niewiarygodna. Radomski pracował bowiem jako elektryk w kopalni Moszczenica. Od dzieciństwa pociągało go jednak morze. Postanowił więc sam zbudować jacht. Sam tak to wspomina:

„kiedy zaczęliśmy prace w stoczni, nasz syn Mariusz miał sześć lat, córka Magda trzy. Starałem się, żeby budowa nie odbywała się kosztem rodziny, ale szczerze mówiąc nie zawsze się to udawało. W kopalni pracowałem jako elektryk, często na dole. To nie była lekka praca. Potem, jak tylko mogłem, szedłem do szopy spawać, szlifować, piaskować, malować, wycinać kątowniki… i tak do późnej nocy. Nie raz i nie dwa ogarniało mnie zwątpienie”.

Tak właśnie powstawał jacht. Ostatecznie jednak wszystkie trudności zostały pokonane. „Czarny diament” został zbudowany w latach 1971-1978. Niemałym wyzwaniem był sposób przetransportowania go nad morze. Ostatecznie zdecydowano się na transport Odrą. Tak więc 22 czerwca 1978 roku, przy nabrzeżu WOP w Świnoujściu „Czarny Diament” wyruszył w rejs. Rozpoczęła się tym samym niezwykła przygoda. Jak się miało okazać, rejs trwał zdecydowanie dłużej, niż zakładały to pierwotne plany. Oczywiście taka wyprawa jest także trudnym czasem rozłąki z rodziną. Kapitan Radomski na kartach książki kilkakrotnie przywołuje swoją żonę Basię. Przyznaje, że była bardzo wyrozumiała i cierpliwa.

Czarny Diament tnie oceany - Jerzy Radomski

Jerzy Radomski chronologicznie relacjonuje swoją podróż. Opowiada o tym, jak niebezpieczny potrafi być ocean. Opisuje silne sztormy i burze, które stanowiły realne niebezpieczeństwo. Przytacza pełne napięcia i nerwów spotkania z piratami. Na kartach książki dziękuje wielu załogom i ludziom, którzy pomogli mu w trudnych chwilach. Tych zaś nie brakowało podczas rejsu.

Niezwykłe jest także to, że przez pewien czas pływał z nim jego syn. Bardzo tęsknił jednak za swoją dziewczyną, która została w Polsce. Za radą ojca namówił ją, żeby do nich dołączyła. To właśnie podczas rejsu młodzi wzięli ślub. Ceremonii tej przewodniczył w Afryce polski misjonarz, co było początkiem długiej przyjaźni Radomskiego z zakonnikami.

Kolejne strony lektury są niczym kapitański dziennik. Autor wymienia kolejne odwiedzane miejsca i poznanych ludzi. Możemy „podglądać” naprawy jachtu. Przekonujemy się, że rejs dookoła świata to nie jest przysłowiowa „bułka z masłem”. Kapitan wielokrotnie przeżywał trudne chwile. Miewał momenty zwątpienia. Wszystkie te problemy wydawały się jednak odległe, gdy wszystko przebiegało pomyślnie. Gdy załoga pływała razem z delfinami. Gdy na ich stole gościły wspaniałe ryby – owoce wód, po których żeglowali.

Czarny Diament tnie oceany - Jerzy Radomski

Jerzy Radomski to prawdziwy morski wagabunda. Swój rejs zakończył w 2010 roku – po 32 latach. Przepłynął 240 tysięcy mil morskich. Nie zagrzał jednak długo miejsca na lądzie. Po gruntownym remoncie „Czarny diament” wyruszył w drugi rejs dookoła świata. Miała to być swoista podróż „sentymentalna”. Autor chciał w miarę możliwości płynąć śladami pierwszego rejsu. Znowu – często po kilkunastu latach – odwiedzał te same miejsca. Od razu zauważał zaistniałe różnice. Do tych najbardziej rzucających się w oczy należał znaczny wzrost kosztów. Wszystkie opłaty były znacznie, ale to znacznie wyższe. Niektórych swoich przyjaciół, których chciał odwiedzić Radomski spotkał już na cmentarzu. Wiele miejsc, do których czuł sentyment już nie istniało. Świat zmieniał swe oblicze.

Książka „Czarny Diament tnie oceany” z całą pewnością będzie prawdziwą gratką dla wszystkich „wilków morskich”. Także i ja przeczytałem ją z zainteresowaniem. Jest to interesująca pozycja z gatunku literatury podróżniczej. Wartość publikacji podnoszą piękne zdjęcia ze wszystkich zakątków świata.

Informacje o książce:
Tytuł: Czarny Diament tnie oceany
Tytuł oryginału: Czarny Diament tnie oceany
Autor: Jerzy Radomski
ISBN: 9788381270328
Wydawca: Bernardinum
Rok: 2017

Zaprzyjaźnione blogi