Medytować to… - Brunon Koniecko OSB - Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Filozofia i religia

Medytować to… – Brunon Koniecko OSB

Medytować to… - Brunon Koniecko OSB

Medytować to…
Brunon Koniecko OSB

Istnieją takie wydawnictwa, którym na starcie daje się 10 punktów, a dopiero w trakcie lektury pewne mankamenty mogą nieco obniżyć tę ocenę. Do takich w mojej opinii należy Tyniec, którego publikacje są mi bliskie tematycznie, mają wysoki poziom merytoryczny, ładną szatę graficzną i niewiele błędów. Sięgnęłam więc po książkę o. Brunona z pozytywnym nastawieniem i pewnością, że skorzystam z lektury. Nie byłam zawiedziona, choć i zabrakło mi w treści pewnych konkretów.

Wierność, radość, zmaganie się ze sobą, odkrywanie własnej drogi, przemienianie się, modlitwa nieustanna, spotkanie z Nieuchwytnym… Tym wszystkim – i o wiele więcej – jest medytacja. Udokładnijmy: medytacja chrześcijańska, jej bowiem poświęcona jest ta pozycja. W krótkich felietonach, które wcześniej ukazały się na stronie Centrum Duchowości Benedyktyńskiej, autor omawia różne aspekty medytacji. Chciałoby się powiedzieć „po kolei”, ale nie byłoby to do końca zgodne z rzeczywistością. Publikacja nie stanowi jakiejś jednolitej ani wyczerpującej wykładni. Jest raczej zbiorem refleksji, czasem zainspirowanych konkretnym tekstem, jak adhortacja papieska „Evangelii gaudium” (rozdział „Radować się”) czy Reguła św. Benedykta („Słuchać”), w większości jednak czerpiących ze skarbca Pisma Świętego i mądrości pierwotnego Kościoła. Tym niemniej nie można tej książce zarzucić chaotyczności. Teksty są powiązane ze sobą główną ideą, ale też przenikają się nawzajem, myśli rzucone w jednym felietonie są pogłębiane w innym.

Jednocześnie trzeba przyznać, że niekiedy to rodzi zbyt mocne poczucie powtarzania się treści: niby temat felietonu jest inny, ale przecież już o tym się czytało! Należy tu pamiętać, że źródłowe teksty pojawiały się na przestrzeni kilku lat i w nich wracanie do tego, o czym już mowa była, stanowiło pomocne przypomnienie. Jest to też pewna wskazówka – aktualna zresztą dla wszystkich lektur duchowych – by nie czytać tej książki szybko. Jest nieduża, rozdziały są krótkie, co rodzi pokusę „zaliczenia” jej w kilka dni, ale przyniosłoby to mniejszą korzyść duchową. Zresztą, dla kogoś, kto praktykuje medytację chrześcijańską i poszukuje wskazówek, ta pozycja powinna być raczej źródłem motywacji i pożytecznych rad, do której się sięga w miarę potrzeby, a nie jednorazowym zastrzykiem wiedzy.

Należy jednak powiedzieć, że dziełka o. Brunona nie wystarczy dla kogoś, kto potrzebuje wprowadzenia w medytację. W pierwszej kolejności dlatego, że w ciągu całej lektury czytelnik nie dowiaduje się prawie nic o tym, jak medytacja wygląda od strony praktycznej. Co więcej, dopiero po iluś stronach odkryłam, że chodzi tu o wschodnią praktykę modlitwy Jezusowej (zainteresowanych pogłębieniem tematu odsyłam do klasycznego anonimowego dzieła „Opowieści pielgrzyma” wydanego m.in. przez Tyniec), bo nie pada o tym żadnego zdania we wstępie! Za pewną podpowiedź można by uznać okładkę przedstawiającą pleciony różaniec – czy raczej wschodnie „czotki”? – aczkolwiek dla mnie raczej któryś z kolei felieton stał się wyjaśnieniem obrazku z okładki niż odwrotnie. Co po lekturze wiem o stronie zewnętrznej medytacji? Że się siedzi na czarnej poduszce w bezruchu albo się chodzi. I że jest jakieś powiązanie z oddechem. Pada też parę razy wyrażenie „pokłony”, ale czy odnoszą się one do tej formy medytacji? Tego czytelnik się nie dowie i musi poszukać wprowadzenia gdzie indziej.

Jak zatem ocenić książkę od strony merytorycznej? Napisana jest prostym językiem, czyta się lekko, a obrazy przemawiają do umysłu i serca. Tchnie Pismem Świętym oraz czerpie z doświadczenia starożytnych praktyków medytacji chrześcijańskiej – Ojców Pustyni. Opisuje istotę medytacji, właściwą postawę duchową dla tej modlitwy, jej warunki i owoce. Wspomina też o przeszkodach na drodze medytacji i o tym, w jaki sposób je ominąć. Z pewnością może być, jak jest zaznaczone we wstępie, „pomocą zarówno dla tych, co już praktykują medytację, jak i zachętą dla innych, aby wejść na tę drogę”. Od siebie dodam: może też być wskazówką do lepszego przeżywania innych form modlitwy, gdyż to, co dotyczy postawy wobec Pana Boga, jest uniwersalne. Nie jest jednak podręcznikiem medytacji chrześcijańskiej i nie należy spodziewać się po niej wyczerpujących informacji na jej temat.

Co do strony redakcyjnej, Wydawnictwo Benedyktynów po raz kolejny ucieszyło mnie ładnie opublikowaną książką, którą z przyjemnością trzyma się w ręku i dobrze czyta. Spotkałam dosłownie kilka literówek.

Na zakończenie jeszcze chcę się podzielić kilkoma złotymi myślami o medytacji. Oczywiście, książka jest ich pełna, te jednak zwróciły moją szczególną uwagę.

„Ma to być normalny czas, ale przeżywany ze świadomością tego, z Kim się spotykamy i do Kogo się zwracamy” (s. 13).

„W dzisiejszym świecie, tak dynamicznie zmieniającym swoją postać, medytacja jest szansą pewnej stałości i oparcia” (s. 43).

„Medytacja ma tylko wtedy sens, kiedy będziemy podczas niej przytomni i w pełni świadomi tego, co się dokonuje” (s. 80).

Informacje o książce:
Tytuł: Medytować to…
Tytuł oryginału: Medytować to…
Autor: Brunon Koniecko OSB
ISBN: 9788373547353
Wydawca: TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów
Rok: 2017