Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii – Adam Jarniewski | Recenzje książek z każdej półki - MoznaPrzeczytac.pl
Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii – Adam Jarniewski

Recenzja książki   Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii - Adam Jarniewski

Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii
Adam Jarniewski

„Kiedy Grenlandia stała się moim nowym domem? Nie wiem, ale decyzja o pozostaniu na wyspie na dłużej na pewno została podjęta, kiedy postanowiliśmy kupić dom w Sisimiut. Był to rok 2008, przed kryzysem finansowym, kiedy banki były bardziej niż pomocne w finansowaniu marzeń o nieruchomościach. Za sto piętnaście metrów kwadratowych zapłacić trzeba było wtedy dwa miliony duńskich koron (ponad milion złotych). A kosztów nie obniża fakt, że nie trzeba kupować ziemi. Na Grenlandii nie ma własności gruntu, dostajesz jedynie prawo do jego użytkowania”.

Z całą pewnością Grenlandia nie kojarzy nam się z miejscem przyjaznym do życia. Pewnie każdy z nas wyobraża ją sobie jako krainę zimna, lodu i śniegu. Wiemy, że takie warunki są dobre dla niedźwiedzi polarnych, ale czy dla ludzi również?

Ma to również odzwierciedlenie w reportażach podróżniczych. Wszak zdecydowana większość z nich to relacje z podróży do Ameryki Południowej, Afryki, Azji. Ich autorzy odwiedzają egzotyczne kraje, poznają tubylcze plemiona. Również my sami chętniej czytamy i oglądamy o takich właśnie – „ciepłych” – krajach. Zachwyca nas bogactwo przyrody, feeria barw i smaków, mnogość gatunków zwierząt i roślin. Podświadomie bowiem zawsze tęsknimy za słońcem, latem i ciepłymi dniami.

Tymczasem w swojej serii reportaży podróżniczych wydawnictwo Muza proponuje nam lekturę książki pod tytułem: „Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii”. Jej autorem jest Adam Jarniewski. Urodził się w Elblągu, w Poznaniu studiował germanistykę. Co sprawiło, że zamieszkał w tak odległym od Polski miejscu? Jak się tam odnalazł? Szybko sam to wyjaśnia czytelnikowi, przyznając że:

„na Grenlandię nie wygnała mnie przygoda ani chęć eksploracji Arktyki. Nie zabrała mnie tam również fala emigracji zarobkowej. Do Sisimiut, miejsca przy lisich norach zabrało mnie życie, które również później pozwoliło mi spędzić w tym niesamowitym miejscu 12 lat, założyć rodzinę, znaleźć sobie zajęcie, wybudować domek letniskowy i przede wszystkim choć odrobinę poznać sposób myślenia dzisiejszych Grenlandczyków”.

Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii - Adam Jarniewski

Tak więc właściwie z dnia na dzień Adam znalazł się w zupełnie innym świecie. Stało się tak gdy dowiedział się, że Brithe jest w ciąży. Z dala od domu, w obcej dla siebie rzeczywistości – z całą pewnością można powiedzieć, że został rzucony na głęboką wodę. Na początku było mu trudno się odnaleźć. Miał jednak wsparcie ukochanej, a oczekiwanie na dziecko dodawało mu motywacji. Jednym z pierwszych doświadczeń była rozmowa o pracę. Już wtedy został zaskoczony, bowiem Brithe stanowczo odradziła mu założenie garnituru, argumentując to że zostanie wzięty za dziwaka. Rada okazała się przydatna, bowiem rozmowa zakończyła się sukcesem.

Jest więc ten reportaż bardzo interesującym zbiorem obserwacji z życia na tej niezwykłej wyspie. Autor wskazuje na liczne różnice kulturowe, które znacznie utrudniały mu aklimatyzację. Z czasem jednak nauczył się życia w tym kraju. W swojej książce opisuje grenlandzką przyrodę, która potrafi być zachwycająco piękna. Przybliża nam też zwyczaje, jakim hołdują mieszkańcy wyspy. Wiele z nich na pewno nas zaskoczy. Niektóre wypiera postępujący postęp technologiczny – jak widać problem ten jest obecny w każdym miejscu.

Niemniej jednak niektóre tradycje są starannie pielęgnowane. Do takich z pewnością należą polowania i jazda psim zaprzęgiem. Na Grenlandii na porządku dziennym są posiłki z własnoręcznie upolowanych zwierząt. Prawdziwym przysmakiem jest zupa z foki. Adam Jarniewski trafnie wskazuje na pewne zachowania Grenlandczyków trudne do zaakceptowania dla naszej wrażliwości. Mam tu na myśli psie zaprzęgi i cały proces szkolenia tych zwierząt. Można bowiem odnieść wrażenie, że obrońcy zwierząt nie byliby zachwyceni.

Co najbardziej zaskoczyło mnie podczas lektury książki? Chyba mnogość problemów, z którymi mierzy się ten kraj i jego mieszkańcy. Autor stara się wyjaśnić genezę większości z nich. Na niwie politycznej jest to głównie skomplikowana relacja z Danią. Kością niezgody pozostaje status języka duńskiego na Wyspie. Implikuje to kolejne problemy gospodarcze i społeczne.

Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii - Adam Jarniewski

Z racji wykonywanego zawodu nauczyciela Adam szerzej pisze też o problemach szkolnictwa. Czytelnik dowie się, że duża część młodych Grenlandczyków nie kończy szkoły średniej. Studia wyższe również nie są bardzo oblegane. Taki stan rzeczy ma wiele przyczyn. Znaczna część młodzieży pochodzi z rozbitych rodzin i trudno jej odnaleźć się w życiu.

Nie mieszkam w igloo” to naprawdę bardzo ciekawy reportaż. Wszyscy miłośnicy literatury podróżniczej nie będą zawiedzeni. Dlaczego na Grenlandii najważniejszym wyposażeniem domu jest zamrażarka? Co to jest „kaffemik”? Czy łatwo upolować renifera? Na te i wiele innych pytań odpowiada recenzowana książka. Jej uzupełnieniem są fantastyczne zdjęcia, przedstawiające grenlandzką przyrodę, kuchnię, architekturę. Zachęcam do lektury – gorąco.

Informacje o książce:
Tytuł: Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii
Tytuł oryginału: Nie mieszkam w igloo. Dekada życia na Grenlandii
Autor: Adam Jarniewski
ISBN: 9788328709478
Wydawca: Muza
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi