Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Siostry półkrwi - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Harib – Zdzisław Aleksander Raczyński

Recenzja książki Harib Zdzisław A. Raczyński

Harib
Zdzisław A. Raczyński

Przewrotny, inteligentny thriller (?)

No właśnie – czy „Harib” jest thrillerem? Pytanie zasadne, zrodzone nie tylko zakłopotaniem krytyka, do jakiego gatunku literackiego należałoby zaliczyć powieść Zdzisława Aleksandra Raczyńskiego. Napisałbym nawet – jest to pytanie kluczowe dla właściwego odczytania i zrozumienia utworu zaskakującego, niespotykanego w naszej prozie.

Ale po kolei. Wydawnictwo Editio, którego nakładem wyszła powieść dyplomaty, dziennikarza i polityka Zdzisława A. Raczyńskiego, reklamuje ją jako „thriller, który wyprzedził rzeczywistość”. Jeśli wziąć pod uwagę fabułę, to rzeczywiście jest to thriller polityczno-szpiegowski. Jest jesień 2010 roku. Polski dziennikarz Rościsław Grzybowski, pracujący pod pseudonimem Ron Harib, w składzie ekipy telewizji norweskiej udaje się do Afryki Północnej, aby nakręcić materiał o gospodarce i polityce państw regionu. Pierwszym krajem na ich drodze jest Algieria. Co wydaje się logiczne, ponieważ gospodarka zarówno Algierii jak i Norwegii opiera się na wydobyciu i eksporcie ropy naftowej i gazu. Kolejnymi krajami podróży dziennikarzy telewizji norweskiej są Tunezja i Libia, gdzie akurat wybuchają rewolucje, które przeszły później do historii pod nazwą Wiosny Arabskiej. W Libii upada reżim Muammara Kaddafiego, trwa wojna domowa. Tam Ron Harib zostaje uwikłany w historię z poszukiwaniem miliardów dolarów, wywiezionych z kraju i ukrytych przez dyktatora Libii. Wywiady największych państw świata szukają złota Kaddafiego a także, co w powieści wybija się na plan pierwszy, tajnych dokumentów, potwierdzających fakty współpracy dyktatora Libii ze służbami specjalnymi państw Zachodu. Z opresji, w którą wpada Ron Harib, ratują go Tuaregowie, plemię z południa Libii, walczące po stronie Kaddafiego. Wspólnie z wysłanniczką Tuaregów o imieniu Tazerwalt, która w międzyczasie staje się żoną Hariba i która ma do wykonania jakąś tajną misję w Europie, polski dziennikarz rozpoczyna niebezpieczną grę z wywiadami Polski, Francji, USA i Rosji. Wszystko kończy się dobrze, chociaż zaskakująco i wcale nie w duchu klasycznych thrillerów.

W czym więc thriller Raczyńskiego „wyprzedził rzeczywistość”? A no właśnie: Kiedy książka była już wydrukowana i wchodziła do sprzedaży, opinię publiczną w Europie zbulwersowały wieści z Zachodu – były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został postawiony w stan oskarżenia pod zarzutem przyjmowania łapówek od Kaddafiego. Kluczowym dowodem w sprawie okazał się „notes Hanema” (byłego ministra Libii w czasach Kaddafiego), który trafił do Francji z… Norwegii. Prasa brytyjska ujawniła, że CIA współpracowała ze służbami Kaddafiego, a sam dyktator utrzymywał relacje z Wielką Brytanią i nawet usiłował porozumieć się z Londynem, aby bezpiecznie wyjechać z Libii. Więcej, Raczyński sugeruje w powieści, że w grze o władzę po obalonym Kaddafim będzie się liczyć syn dyktatora i generał Haftar. I rzeczywiście, prasa brytyjska doniosła w marcu 2018 roku, że Haftar i Saif Al-Islam Kaddafi są najpoważniejszymi kandydatami na stanowisko prezydenta Libii.

Czyli mamy do czynienia ze śmiałą i trafną prognozą polityczną? (Co nie dziwi, zważywszy, że Zdzisław Aleksander Raczyński pracował jako ambasador w Afryce Północnej i doskonale zna region, a jego wiedza geograficzna, lingwistyczna i faktograficzna poraża)

Takie odczytanie „Hariba” jest, oczywiście, możliwe. Ale to tylko wierzchnia warstwa, skrywająca zupełnie inny zamysł powieści. Tak jak tegelmusty, chusty noszone przez Tuaregów, kryją ich twarze.

Podpowiedzą do odczytania „Hariba” jest rekomendacja, wystawiona książce przez Vincenta Severskiego, w której mistrz polskiej powieści szpiegowskiej pisze: Harib „zawiera wiele kluczy tematycznych i literackich, których odszukiwanie sprawi przyjemność inteligentnemu i wrażliwemu czytelnikowi”. O tym, że „klucze” są fundamentem rozumienia powieści, przypomina też motto z Koranu: „On posiada klucze do tego, co skryte, tylko on je zna”.

Odszukajmy zatem te klucze.

Harib” zaczyna się – jak przystało na powieść akcji – od opisu śmiertelnej ucieczki przez pustynię rozpaloną słońcem. Nim opuścimy pierwszą stronę, dowiadujemy się, że to tylko senne koszmary naszego bohatera, które naszły go w jego mieszkaniu, w warszawskim blokowisku. Wizja senna pojawi się jeszcze raz, kiedy ranny Ron Harib zostaje przewieziony do obozowiska Tuaregów. Harib nie chce wierzyć temu, co widzi, jest przekonany, że śni się mu wspomnienie powieści „Diuna” Franka Herberta. I wreszcie, w pewnym momencie Tuareżka Tazerwalt tłumaczy Haribowi (i nam): W takich miejscach góry i wydmy, ludzie i duchy, wspomnienia i sny mieszkają obok siebie, ich światy się przenikają.

Raczyński daje jednoznacznie do zrozumienia: Polityczno-szpiegowska fabuła powieści, polityczne prognozy, fotograficznie wierne opisy wydarzeń, miejsc, języka i zwyczajów Tuaregów są tylko formą. Błędem byłoby odczytanie „Hariba” jako quasi-reportażu politycznego, do czego skłania nas operowanie przez autora faktami, potwierdzonymi później przez media. Ale błędem także byłoby odczytanie „Hariba” jedynie jako thrillera „dobrze osadzonego w realiach” – jak pisze Wojciech Jagielski, inny pisarz, polecający powieść. Raczyński przypomina nam co kilkadziesiąt stron: To jest literatura, fikcja, w której wymiksowane są fakty, podania i baśnie.

A zatem jeśli jest to fikcja, z elementami baśniowymi (teraz rozumiemy, dlaczego autor umiejscowił akcję wśród Tuaregów, których literatura opiera się na ustnym przekazie baśni i poezji), to co jest przesłaniem powieści?

Problem obcości-swojskości? Gdyż harib – oznacza po arabsku obcy, człowiek z Zachodu, a nasz bohater ze zmieniającym się nazwiskiem Grzybowski-Hribauski-Hrib-Harib jest obcy podwójnie; w wyśnionej Polsce, jako imigrant z Białorusi, i na pustyni Sahara, jako przybysz z Zachodu.

Poszukiwanie utraconej Arkadii, snów o miejscu przeznaczenia? Ron Harib nie znajduje go ani w Warszawie, ani na Zachodzie, ani na pustyni, lecz w poniemieckim pałacyku gdzieś pod Zieloną Górą. Aż się prosi w tym miejscu o stwierdzenie, że jest to powieść drogi lub rzecz o dialogu kultur i ich przenikaniu się. Byłoby to jednak także uproszczeniem.

Albowiem jest jeszcze wątek właśnie przeznaczenia, fatum, który początkowo się wydaje czynić z bohatera bezwolnego statystę, miotanego burzliwymi wydarzeniami historii. Lecz bohaterom udaje się wyrwać z przypisanych im miejsc, pozostawiając nam wiarę, że „lepiej jest iść bez celu niż siedzieć bezczynnie” ponieważ „drogi którymi idziemy, ktoś (Najwyższy) już wyznaczył”.

Zwraca uwagę misternie przemyślana konstrukcja powieści. Pierwsza jej część, gdy akcja dzieje się na pustyni, jest powolna, jakby senna, gdyż wszystko w świecie „ludzi honoru” (Tuaregów) jest przewidywalne i oczywiste, a później, gdy przenosimy się do Europy, staje się szybka, miejscami chaotyczna, gdyż w świecie, gdzie nie obowiązują żadne zasady, nie ma też należytego porządku. Każdy element jest dopasowany i niezbędny. Przykładowo, bezsensowny, okrutny epizod, w którym Tuareg morduje rannych jeńców, nabiera znaczenia, kiedy okazuje się, że Aksil-morderca mógł też zabić Kaddafiego – w geście łaski.

Raczyński funduje nam także pyszną zabawę słowem, przechodząc od wykładu-analizy, przedstawionego przez algierskiego profesora poprzez wartką akcję do poetyckich opisów czy pełnych romantyzmu, wręcz mistycyzmu scen z udziałem głównej bohaterki.

Bawi się także naszymi stereotypami. Jak wówczas, kiedy najpierw ironizuje z „polskiego ADHD zawsze, gdy chodzi o Rosję i KGB”, później wprowadza na scenę agentów rosyjskiego wywiadu, pisze o tajemniczych pracach KGB nad mózgiem człowieka, a kiedy oczekujemy, że – śladem większości polskich autorów – będzie rozwijał wątek polsko-rosyjskiej konfrontacji szpiegowskiej, porzuca ten trop bez żalu, jakby ironicznie dawał nam do zrozumienia – I bez KGB i SWR można zbudować powieść, a ręce Moskwy nie sięgają wszędzie.

Podejrzewam, tyle może być interpretacji „Hariba”, ilu czytelników. Nie bez powodu w jednym z wywiadów Z. A. Raczyński przypomina: Literatura jest rzeczą wyobraźni i dzieje się w kontakcie czytelnika z utworem.

Informacje o książce:
Tytuł: Harib
Tytuł oryginału: Harib
Autor: Zdzisław A. Raczyński
ISBN: 9788328339958
Wydawca: Editio
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi