Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Córa Lechistanu – Ewa Mazur

Recenzja książki Córa Lechistanu

Córa Lechistanu
Ewa Mazur

Wielokrotnie zdarza mi się słyszeć, że niczym specjalnym jest czytać książki ulubionego gatunku czy autora, zachwycać się nimi a potem wyśpiewywać peany na ich cześć. Kiedy się nad tym zastanawiam, to rzeczywiście sporo w tym prawdy. O niebo łatwiej czyta mi się książkę, która trafia w mój gust, jeszcze prościej napisać mi wtedy jej recenzję. Kiedy książka wciąga mnie w swój świat chwytam z niej o wiele więcej, zanurzam się w emocjach, wyciągam z fabuły jej esencję, ocieram się o delikatne niuanse, które umknęłyby uwadze mniej zainteresowanego Czytelnika. W efekcie recenzja staje się pełniejsza, wielowymiarowa, nasycona treścią. Oczywiście, można wpaść w błędny zaułek pt. Uwielbiam-ten-typ-książek-więc-i-ta-musi-być-cudowna, lecz przy odrobinie dystansu da się tego uniknąć. Zwyczajnie kosztuje to mniej wysiłku. Z racji większej ilości wolnego czasu moja ambicja postanawia się wznieść na wyżyny i pokusić się o próbę recenzji czegoś, czego przeczytanie będzie wymagało ode mnie pewnego wysiłku. Decyduję się sięgnąć po „Córę Lechistanu” autorstwa Ewy Mazur, należącą do literatury młodzieżowej, co więcej – nasyconej fantastyką, co zdecydowanie nie jest moim literackim konikiem.

„Tu gdzie graniczą ze sobą Moscavia i Sarmacja istniał kiedyś kraj zwany Lechistanem”.

Właśnie tu, gdzie nie ma już kraju matki, a ziemie okupowane są przez wrogie narody, poznaję Karinę, główną bohaterkę powieści. Przez krótką chwilę mam okazję posmakować jej codziennego życia: jest nastolatką, jednakże – jak to w książkach bywa – niezwykłą. Zna się na ziołach i wraz z matką leczy nimi ludzi w wiosce, kocha las i dzikość przyrody. Legendy głoszą, że jest wybranką, która ma uratować i odrodzić nieistniejącą ojczyznę. Ma niezwykłe sny, które niosą mi przeczucie, że za chwilę coś się wydarzy. Intuicja mnie nie zawodzi. Już na pierwszych stronach powieści ginie ukochana matka Kariny, jej ojciec i brat zostają zabrani przez strażników a dom spalony. Aby książka mogła się dalej toczyć bohaterka zginać nie może, niesiona intuicją (cóż za wyczucie chwili!) ucieka w las na moment przed tym, jak dom staje w płomieniach. Nie ma gdzie iść, nie ma do czego wracać, nie pozostaje jej nic innego jak tylko biec przed siebie. W lesie czeka na nią zmierzenie się z własną słabością – napad, gwałt, zatruta woda… Dziewczyna ociera się o śmierć, jednakże nie zapominajmy – jest główną bohaterką, w dodatku z misją do spełnienia. A jak jest misja to zwykle jest i Anioł Stróż. Karina szybko dochodzi do siebie, a bieg wydarzeń szybko się zmienia, by pokazać Czytelnikowi, jaką misję ma do spełnienia bohaterka. Prawdziwa przygoda rozpoczyna się dopiero tutaj.

To, czego nie można odmówić autorce książki to pomysł. Ośmielę się stwierdzić – rewelacyjny. Oryginalność tematu przewodniego sprawia, że książka naprawdę wciąga i intryguje. Ani przez chwilę nie czuję się znudzona czy zmęczona powieścią, co jest dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem. Co więcej, ogromnym walorem książki jest nasycenie jej motywami słowiańskimi. Wplecione cytaty Mickiewicza, typowe dla Polski wierzenia i ludowe elementy tworzą w książce niesamowity nastrój. Realizm przeplata się z baśnią, rozbudzając wyobraźnię Czytelnika. Autorka wzbudziła u mnie ogromny respekt swoją postawą wobec słowiańskich korzeni i szacunkiem dla ojczyzny. W powieści zaskakuje mnie jeszcze jedna rzecz. Bardzo często poetyckość wiąże się z utrudnieniem podążania za fabułą, wybijaniem się z akcji czy szeroko pojętym utrudnieniem w czytaniu. W przypadku Córy Lechistanu nie doświadczam tego ani przez chwilę. Pióro autorki jest niesamowicie lekkie i sprawne. Słowa tańczą. Po prostu. Trudno inaczej określić tę płynność, z jaką autorka buduje kolejne zdania. Książki nie czytam, niemal ją pochłaniam, nie wiedząc kiedy osiągam ostatnią stronę.

Zamykając książkę kłębi mi się po głowie uparta myśl: przerost formy ponad treścią, jednakże rozumiany w dość specyficzny sposób. Wydaje mi się, że gdyby fabułę powieści obrać ze wszystkich zabiegów stylistycznych i literackich, pozostałby genialny pomysł z przeciętną realizacją i pewnym niedosytem. Pod względem rozbudowania treści dało się zrobić więcej. Jednak sposób, w jaki autorka ubiera wydarzenia, w jaki maluje rzeczywistość sprawia, że jest to jedna z najlepszych książek w tym gatunku, z jaką przyszło mi obcować. Od dzisiaj: przerost formy nad treścią –jestem na tak! Ale tylko w takim stylu!

Informacje o książce:
Tytuł: Córa Lechistanu
Tytuł oryginału: Córa Lechistanu
Autor: Ewa Mazur
ISBN: 9788379421190
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014

  • Może to i prawda, że gatunek który lubimy łatwiej nam polecać i raczej nam się podoba. Ale z drugiej strony po co na siłę czytać coś, co wiadomo, że się nie spodoba. Nie mówię oczywiście, że mamy czytać tylko jeden upatrzony gatunek, sama staram się poszerzać horyzonty :)

    Z tą pozycją spotykam się po raz pierwszy, ale wydaje mi się, że warto mieć ją na uwadze :)

Zaprzyjaźnione blogi