-->
Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Sensoryczne niemowlę – Aleksandra Charęzińska, Joanna Szulc

Dodane przez 15 listopada 2019 | brak komentarzy

Recenzja książki Sensoryczne niemowlę - Aleksandra Charęzińska

Sensoryczne niemowlę
Aleksandra Charęzińska, Joanna Szulc

Kto mnie zna, ten wie, że odkąd zostałam mamą, mam fioła na punkcie zabaw sensorycznych. Moja córa dość wcześnie wskoczyła do miski z fasolą, gdzie najpierw po prostu jej dotykała rękami i nogami, a później ją przesypywała, oddzielała od grochu i tak dalej. Gdy trochę podrosła, zaopatrzyliśmy się w dość sporą wanienkę do zabaw sensorycznych, gdzie co jakiś czas wymieniamy zawartość – kasztany, pompony, makaron, fasola z grochem, możliwości jest naprawdę mnóstwo. Myślę, że właśnie przez takie początki mam teraz w domu dziecię, które zamiast pędzlem woli malować rękami lub nogami, a ścieżki sensoryczne uwielbia ponad wszystko inne. No, ale my zaczęłyśmy iść w tym kierunku, gdy córa miała jakiś rok. Z młodszą pociechą miałabym zagwozdkę, bo choć wiem, że sensoryka jest dla maluszka świetna pod względem rozwojowym, to jednak bałabym się o to, by nie wziął on jakiejś fasoli do buzi i nie połknął. I właśnie z tego powodu „Sensoryczne niemowlę” od razu przykuło moją uwagę. Bardzo lubię dowiadywać się nowych rzeczy w tematach, które mnie interesują, a to jest zdecydowanie jeden z nich. Najpierw jednak chcę się przekonać, kto mi te wszystkie porady daje, więc od razu zajrzałam też na blog Aleksandry Charęzińskiej. Zdecydowanie przekonał mnie on do siebie, a po „Sensoryczne niemowlę” sięgałam z dużą dozą ciekawości.

Czytaj dalej

Dwadzieścia jeden uderzeń serca – Donal Ryan

Dodane przez 31 października 2019 | brak komentarzy

Dwadzieścia jeden uderzeń serca - Donal Ryan

Dwadzieścia jeden uderzeń serca
Donal Ryan

Kryzys potrafi zniszczyć to, co ludzie budowali latami – stabilizację, poczucie bezpieczeństwa, życie rodzinne, przyjaźnie i zaufanie. Pewnie, że dobrze jest mieć ideały i wierzyć, że pieniądze szczęścia nie dają, niemniej jeśli ma się rodzinę, którą trzeba utrzymać, to te górnolotne stwierdzenia trochę tracą na znaczeniu. Szczęścia może i nie zapewnią, ale byt owszem.

Dwadzieścia jeden uderzeń serca” autorstwa Donala Ryana to książka o tym, jak jeden przekręt w firmie budowlanej wpłynął na życie dwudziestu jeden wybranych osób. To właśnie z tak wielu perspektyw prowadzona jest narracja. Osią wydarzeń staje się przekręt jednego z przedsiębiorców, który zatrudniał wielu okolicznych mieszkańców. Po upadku firmy okazuje się, że pracodawca nie odprowadzał żadnych składek za zatrudnione osoby, w związku z czym nie należały im się żadna dodatkowa pomoc finansowa. Zostali bez pracy, a nawet bez perspektyw na pracę, bo sytuacja na rynku nie napawała w tamtym okresie optymizmem. Wielu z potraktowanych tak nieuczciwie ludzi posiadało rodziny na utrzymaniu, co czyniło ich sytuację finansową wręcz beznadziejną.

Czytaj dalej

Rycerz na zamku – Hector Dexet

Dodane przez 27 października 2019 | brak komentarzy

Rycerz na zamku - Hector Dexet

Rycerz na zamku
Hector Dexet

Książki autorstwa Hectora Dexeta zagościły w naszym domu już dość dawno, w zasadzie to były jedne z pierwszych niekontrastowych publikacji mojej córy. Poleciła nam je koleżanka i to było jedno z najlepszych książkowych poleceń, z jakimi się spotkałyśmy. Zaczęłyśmy z grubostronicową biedronką, później razem z Dexetem poznawałyśmy części ciała i różne pojazdy. Moja wówczas nieco ponad roczna córka uwielbiała te książeczki, a ja żałowałam, że ta seria liczy ich tylko kilka. Teraz na rynku pojawiły się kolejne dwie, a moje dziecię, mimo że jest już doświadczonym dwuletnim czytelnikiem z niespożytą energią, wciąż chętnie sięga po książki Hectora Dexeta – autora, którego śmiało mogę nazwać mistrzem książek z dziurami.

Czytaj dalej

Gdzie jest Wally? W Hollywood – Martin Handford

Dodane przez 16 października 2019 | brak komentarzy

Gdzie jest Wally? W Hollywood - Martin Handford

Gdzie jest Wally? W Hollywood
Martin Handford

Należę do tego szczęśliwego pokolenia, które w dzieciństwie mogło kolekcjonować prawdziwe skarby. W naszym domu, u mnie i u brata, największym uznaniem cieszyły się dwie serie – „Przyjaciele z Zielonego Lasu” oraz „Wally zwiedza świat„. Ileż my się uczekaliśmy na każdy kolejny numer, sumiennie wpinając wszystko do specjalnych segregatorów. Zaczynaliśmy oczywiście od szukania Wally’ego, ale później zabawa wcale się nie kończyła, bo każdy numer zawierał mnóstwo ciekawostek z przeróżnych części świata. Uwielbiałam Wally’ego do tego stopnia, że gdy teraz, gdy sama jestem mamą, a rodzice powiedzieli mi, że mimo poszukiwań na strychu nie udało im się znaleźć naszych segregatorów, poczułam, jak ciężka gula rośnie mi w gardle. Było mi bardzo przykro, ale postanowiłam, że wypatrzę jakąś ofertę w internecie i kiedyś sprawię córze taki prezent, wszak ludzie różne rzeczy sprzedają w sieci. Wyobraźcie sobie moją radość, gdy jakiś czas temu jedno z wydawnictw zaczęło wypuszczać na rynek serię o Wallym – co prawda nie czasopism, ale książek. Najpierw nabyłyśmy jedną publikację, ostatnio w nasze ręce trafiła kolejna z tym charakterystycznym bohaterem w okularach i czapeczce z pomponem.

Czytaj dalej

Ignacy idzie do przedszkola – Ada Olbrycht

Dodane przez 5 października 2019 | brak komentarzy

Ignacy idzie do przedszkola - Ada Olbrycht

Ignacy idzie do przedszkola
Ada Olbrycht

Pedagogika Marii Montessori staje się obecnie coraz popularniejsza. Chociaż gdyby przyjrzeć się bliżej temu zjawisku, wypadałoby doprecyzować to stwierdzenie, by nie okazało się nadużyciem. W zasadzie coraz popularniejsze stają się zabawki w stylu montessoriańskim, jak grzyby po deszczu pojawiają się także na rynku publikacje, gdzie na okładkach możemy ujrzeć nazwisko tej włoskiej lekarki. Niestety, zaglądając do środka, często możemy poczuć się rozczarowani, jeśli mamy choć fragmentaryczną wiedzę dotyczącą tego systemu wychowania. Mam przyjaciółkę, która pracuje w montessoriańkim przedszkolu i trafiła już niejednokrotnie na takie „perełki” podszywające się pod „Montessori”. I to właśnie dzięki niej my także włączamy elementy tej metody do naszych codziennych zabaw, a moja dwuletnia córa rozpoznaje już niektóre liście i drzewa, poznaje rodzaje zbóż czy grzybów, wskazuje kontynenty i tak dalej. Dawniej nie przypuszczałabym, że taki maluch jest zdolny przyswoić ten rodzaj wiedzy. Cóż, to kolejny dowód na to, że dzieci potrafią zaskoczyć, wystarczy im na to pozwolić, stworzyć ku temu warunki i wspierać.

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi