-->
Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Berek literek – Agnieszka Frączek

Dodane przez 16 września 2019 | brak komentarzy

Berek literek - Agnieszka Frączek

Berek literek
Agnieszka Frączek

Twórczość Agnieszki Frączek jest w naszym domu dość dobrze znana i lubiana – moja dwuletnia córa upodobała sobie szczególnie jej książkę „Kochana mamusia„, co – nie ukrywam – cieszy i mnie. Lubimy jej zamiłowanie do rymów i to, że robi to dobrze. Na naukę alfabetu co prawda może u nas nieco za wcześnie – choć już teraz córa rozpoznaje niektóre literki – ale dlaczego by nie poczytać sympatycznych i wdzięcznych rymowanek o poszczególnych literkach alfabetu? Wyczuwałam w tym całkiem niezłą zabawę dla córy i łamańca językowego dla mnie. I w sumie niewiele się pomyliłam. Ale żeby nie było tak znów kolorowo, znalazłam coś, co nie do końca mi się spodobało. Ale o tym później, na razie skupmy się na pozytywach…

Czytaj dalej

Do widzenia, dzień dobry – Cori Doerrfeld

Dodane przez 29 sierpnia 2019 | brak komentarzy

Do widzenia, dzień dobry - Cori Doerrfeld

Do widzenia, dzień dobry
Cori Doerrfeld

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie z autorką książki „A królik słuchał„. Niepozorna okładka i enigmatyczny tytuł nie pomagały w zrozumieniu fenomenu tej publikacji, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Tyle się jednak naczytałam tych ochów i achów pod jej adresem, że postanowiłam ją nabyć. Gdy do nas dotarła, od pierwszego czytania stała się jedną z tych ulubionych – warto zaznaczyć, że nie tylko córy, ale i moich. Bardzo mądre przesłanie, z którym jako mama zgadzam się w stu procentach, z miejsca skradło moje serce. Od tamtej pory wiedziałam już, że w naszym domu zawsze znajdzie się miejsce dla książek autorstwa Cori Doerrfeld.

Czytaj dalej

Studium w szkarłacie – Arthur Conan Doyle

Dodane przez 1 lipca 2019 | brak komentarzy

Studium w szkarłacie - Arthur Conan Doyle

Studium w szkarłacie
Arthur Conan Doyle

Nie podejrzewałam się o to, że jeszcze potrafię tak bardzo zżyć się z bohaterami jakiejś książki, jeśli nie są to bohaterowie mojej książki :-D Nie po tylu latach wypełnionych przeróżnymi lekturami, które co prawda zapadały w pamięć, ale w końcu musiały zrobić miejsce nowym. Wiem, wiem – to w końcu Sherlock Holmes i jego kompan doktor Watson, niemniej naprawdę mi przykro, że na półce nie czeka już na mnie żadna część przygód tego popularnego – nie bez powodu – detektywa. „Studium w szkarłacie” czytałam powoli, dawkowałam je sobie, robiłam przerwy, ale jednak nieuniknione nadeszło – skończyłam lekturę i trochę tak nie wiem, co ze sobą zrobić, nie mając w perspektywie następnej książki o Holmesie.

Gdybym choć trochę zagłębiła się w kolejność, w jakiej powinno się czytać te książki, pewnie od tej właśnie bym zaczęła, ale nie czuję, bym wiele straciła. Każda z propozycji Arthura Conana Doyla jest dobra, więc to bez różnicy, czy zaczęłam od „Studium w szkarłacie„, czy „Psa Baskerville’ów„. Tego ostatniego wciąż uważam za najlepszą, „Studium…” umieściłabym na drugim miejscu mojej prywatnej listy.

Czytaj dalej

Twoje fotografie – Tammy Robinson

Dodane przez 16 czerwca 2019 | brak komentarzy

Recenzja książki Twoje fotografie - Tammy Robinson

Twoje fotografie
Tammy Robinson

Propozycję zrecenzowania „Twoich fotografii” dostałam mniej-więcej w tym samym czasie, kiedy obejrzałam recenzję Anity na BookTube. Wtedy nie miałam już żadnych wątpliwości i wiedziałam, że chcę poznać tę historię. Kiedy książka wpadła w moje ręce, to myślałam, że uporam się z lekturą stosunkowo szybko. Cóż… Okazało się, że nie byłam przygotowana na aż tak wielki ładunek emocjonalny, jaki autorce udało się zawrzeć w swojej powieści. Chyba trudno sobie wyobrazić gorszy prezent na dwudzieste ósme urodziny, niż wiadomość, że rak piersi, który od kilku lat trwał w remisji, znowu zaatakował. Właśnie z taką sytuacją musi zmierzyć się Ava, nasza główna bohaterka…

Czytaj dalej

Znak czterech – Arthur Conan Doyle

Dodane przez 7 czerwca 2019 | brak komentarzy

Znak czterech - Arthur Conan Doyle

Znak czterech
Arthur Conan Doyle

Po sięgnięciu po raz kolejny po bestsellerowego „Psa Baskerville’ów” i przypomnieniu sobie, za co tak bardzo ukochałam najsłynniejszego detektywa naszych czasów, nadszedł czas na kolejną książkę o Sherlocku Holmesie, po którą – nie ukrywam – sięgnęłam od razu po skończeniu poprzedniej powieści Arthura Conana Doyle’a. I jeśli mam być szczera – nie wiem, czy było to najrozsądniejsze posunięcie z mojej strony.

Nie zrozumcie mnie źle – „Znak czterech” to naprawdę kawał porządnej literatury. I gdyby tylko ta książka wyszła spod pióra kogoś innego, nie szczędziłabym jej komplementów – ba! Niemal ozłociłabym ją pochwałami. „Pies Baskerville’ów” postawił jednak poprzeczkę tak wysoko, że ciężko byłoby nie mówię już nawet, że ją przebić, ale dorównać. Tak więc, chociaż naprawdę wciągnęłam się w „nowe” (przynajmniej dla mnie) przygody Sherlocka Holmesa, to nie było już aż takich fajerwerków jak w przypadku poprzedniej części przygód tego charyzmatycznego bohatera. I właśnie dlatego zaczęłam uważać, że lepiej było zrobić przerwę między tymi dwoma książkami – żeby kunszt jednej nie przyćmił zalet drugiej, bo tych zalet jest naprawdę dużo!

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi