Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Amerikanskij szpion – John Barron

Recenzja książki Amerikanskij szpion - John Barron

Amerikanskij szpion
John Barron

Amerikanskij szpion. Czyli o tym, jak policjanci z Chicago obalili ZSRR.

Książkę amerykańskiego dziennikarza Johna Barrona „Amerikanskij szpion. Największa kompromitacja KGB w historii” zaliczyłbym do szpiegowskiej literatury hagiograficznej. To taki dział sensacyjnej literatury faktu (czy też literatury „faktu”), który ma za zadanie przedstawienie działalność jakiejś służby wywiadowczej lub kontrwywiadowczej w jak najkorzystniejszym świetle.

Byli agenci różnych służb, a także dziennikarze i pisarze „inspirowani” przez służby, piszą wspomnienia i książki, stylizowane na memuary. Książki takie, owszem, zawierają fakty, ale te są odpowiednio wyselekcjonowane i ułożone, a często „udoskonalane” przez służby, które dostarczają dodatkowych materiałów. Kluczowe znaczenie ma zresztą nawet nie sam dobór faktów, a ich interpretacja.

Książka Johna Barrona idealnie wpisuje się w ten nurt. Barron, sam kiedyś oficer wywiadu, nawet nie ukrywa, że Federalne Biuro Śledcze USA dostarczyło mu materiały źródłowe, podpowiadało źródła i ułatwiło kontakt z bohaterami.

Moją uwagę przyciągnął tytuł książki „Amerikanskij szpion”. W angielskim oryginale książka nosi tytuł „Operation „Solo””. Ponieważ jednak polskiemu, i ogólnie – niepoświęconemu w szczegóły zimnej wojny, czytelnikowi taki tytuł mówi niewiele, wydawnictwo „Bellona”, które książkę wydało, zatytułowało ją rosyjskobrzmiąco „Amerikanskij szpion”. Zapewne po to, aby uczynić rzecz bardziej atrakcyjną. Zabawny ortograficzny błąd w tytule, ponieważ prawidłowo z rosyjskiego powinno to brzmieć „Amierikanskij szpion”, zapowiadał możliwej komedii pomyłek ciąg dalszy.

Literaturę faktu trudno ocenić z punktu widzenia jej atrakcyjności czy głębi literackiej. Zwłaszcza, że tłumaczenie może zmienić literackie walory opowieści – na korzyść czy niekorzyść oryginału. Jedyne, co poddaje się ocenie i recenzowaniu, jest zgodność z faktami i historią.

Książka J. Barrona opowiada prawdziwą historię Morrisa Childsa, jednego z liderów Komunistycznej Partii USA, który był jednocześnie agentem FBI. Oficjalnie, Morris Child był zastępcą szefa Komunistycznej Partii USA Gusa Halla, ale jego główną misją była rola finansowego łącznika między centralą w Moskwie a komunistami amerykańskimi. Childs odbierał od kurierów z Moskwy, którymi byli agenci KGB, pieniądze, przechowywał je na koncie FBI, a następnie, na żądanie Gusa Halla wypłacał mu gotówkę.

Cały proceder trwał przez dziesięciolecia, a nadzorowali go – ze strony FBI – agenci z oddziału w Chicago. W ciągu ponad dwudziestu lat Childs odwiedził Moskwę pięćdziesiąt dwa razy, jak skrupulatnie wylicza autor książki, i odebrał łącznie od Sowietów 28 milionów dolarów. Co nie jest sumą robiącą wielkie wrażenie, ponieważ tyle samo, ile otrzymywała Komunistyczna Partia USA rocznie, czyli ok. 2 mln dolarów, Moskwa przekazywała tylko na podtrzymanie jednej gazety – „Humanite”, organu francuskich komunistów.

Finansowa pomoc Moskwy komunistycznym partiom na całym świecie nie była nigdy tajemnicą, a rosyjski dziennikarz i pisarz Igor Bunicz w bardzo interesującej książce „Złoto partii”, wydanej w Moskwie ćwierć wieku temu, dokładnie opisał mechanizmy, nazwał konkretne kwoty i wymienił nazwiska. Więc w tym punkcie Barron nie ujawnia żadnej nowej tajemnicy.

Najzabawniejsze w książce „Amerikanskij szpion” jest to, że John Barron na serio usiłuje przekonać czytelników, że jeden z liderów nic nie znaczącej partyjki kanapowej był przyjacielem Breżniewa, Susłowa i innych wodzów Sowietów. I że komunistyczni wodzowie opowiadali mu takie tajemnice, dzięki którym Ameryka, a konkretnie FBI, uratowała USA i cały świat przed wojną światową.

„Przywódcy sowieccy – pisze J.Barron – traktowali go [Morrisa Childsa] jak przyjaciela. Zwierzali mu się z najskrytszych myśli, ambicji i obaw, z planów i metod działania, z tego, co zrobią i czego nie odważą się zrobić, z poglądów na wydarzenia międzynarodowe i z prawdziwych opinii o Stanach Zjednoczonych i ich przywódcach”.

Wolne żarty. Sowieccy przywódcy nie dowierzali nawet najbliższym sojusznikom. Wystarczy przeczytać tajne protokoły Biura Politycznego KC KPZR, aby przekonać się, z jaką podejrzliwością wodzowie Kremla traktowali przywódców w Warszawie czy Budapeszcie. I mieliby zaufać Amerykaninowi? A przekazywane przez niego informacje o sytuacji w USA brać za podstawę swojej polityki wobec Ameryki? I to wówczas, kiedy ministrem spraw zagranicznych ZSRR był Anatolij Gromyko, który bardzo długo, jeszcze w czasach stalinowskich, był sowieckim ambasadorem w USA i doskonale znał ten kraj?

To, co było normalną praktyką (a wiemy o tym z bardzo obszernej literatury naukowej na ten temat) w relacjach między partiami komunistycznymi – czyli, przykładowo, całodobowa „opieka” ze strony pracowników wydziału zagranicznego KC KPZR nad Childsem podczas jego pobytów w rosyjskiej stolicy czy utrzymywanie dla niego mieszkania w Moskwie (możemy je też nazwać lokalem konspiracyjnym) – John Barron usiłuje przedstawić jako dowód nadzwyczajnych wpływów Childsa w Moskwie.

A po upadku muru berlińskiego prowadzący Childsa agenci FBI stwierdzają z dumą: Dokonaliśmy tego. Chociaż, to także prawidłowość – W miarę upływu czasu liczba weteranów zwycięskiej wojny wzrasta.

Jakby to się nie wydawało paradoksalne, najciekawsze rzeczy opowiada Barron mimowolnie. I dotyczą one nie tyle ZSRS, ile FBI i samych Stanów Zjednoczonych. Jak ta, przykładowo, że za noc spędzoną z kolegą z biura agentka FBI została wyrzucona z pracy, że ksiądz katolicki groził piekłem chłopcom za to, że bawią się z dziećmi protestanckimi. Lub o bezkompromisowej konkurencji miedzy służbami specjalnymi USA, między A najważniejsze: że właściwa cała Komunistyczna Partia USA była współtworzona przez agentów FBI i na dobrą sprawę uzasadniała istnienie setek etatów w policji federalnej USA i miliony dolarów, wydatkowanych na łowienie komunistów.

Książka jest ciekawa. Bo pokazuje, jak łatwo wpaść w przesadę, jeśli uwierzy się, że czytelnik kupi bezkrytycznie takiego rodzaju sensacje. Wielka szkoda, że wydawnictwo Bellona, które wydała tę książkę, nie pokusiła się o opatrzenie całości krytycznym, objaśniającym komentarzem. Dzięki temu można byłoby uniknąć śmieszności tekstu i irytacji czytelnika, który napotyka oczywiste wyolbrzymienia i niedorzeczności.

Informacje o książce:
Tytuł: Amerikanskij szpion
Tytuł oryginału: Operation „Solo”
Autor: John Barron
ISBN: 9788311152977
Wydawca: Bellona
Rok: 2018

Zaprzyjaźnione blogi