Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Efekty uboczne – Michael Palmer

Dodane 2 listopada 2017 | 2 komentarze

Recenzja książki Efekty uboczne - Michael Palmer

Efekty uboczne
Michael Palmer

Thrillery medyczne to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Do tej pory miałam przyjemność czytać książki Robina Cooka i Tess Gerritsen, którzy wraz z Michaelem Palmerem są najpopularniejszymi na świecie autorami książek tego właśnie gatunku. Dlatego też, gdy pojawiła się okazja postanowiłam sięgnąć po „Efekty uboczne”. Za co wydawnictwu Replika dziękuję.
Na początek kilka słów o autorze. Dorobek Palmera został przetłumaczony na 35 języków, sprzedany w wielomilionowych nakładach, a książki nieustanie trafiały na listy bestselerów. Z wykształcenia lekarz, co wydaje mi się wypłynęło znacząco na jakość książek i ich autentyczność. Jego debiutancką powieścią były „Siostrzyczki”, które spotkały się z ogromnym uznaniem czytelników oraz krytyków. Od tamtej pory napisał około 20 książek, a jedna z nich „Krytyczna terapia” doczekała się ekranizacji.

Czytaj dalej

Siostrzyczki – Michael Palmer

Dodane 11 lipca 2017 | brak komentarzy

Recenzja książki Siostrzyczki - Michael Palmer

Siostrzyczki
Michael Palmer

Myślę, że każdy z nas potrzebuje czasem rozrywki. Przytłoczeni problemami dnia codziennego, zabiegani, chłoniemy każdą wolną chwilę, chcąc ją wykorzystać jak najlepiej. Wielu z nas (w tym oczywiście ja) te swoje wolne chwile spędza z książką. Nie każda jednak lektura może być czystą i przyjemną odskocznią od codzienności. Poważny reportaż, czy zawikłana biografia potrafią nas jeszcze bardziej zmusić do refleksji i myślenia o wcale niewesołych rzeczach (tak tak, najlepsze reportaże to te o wydarzeniach tragicznych, a najbardziej fascynujące biografie to często życiorysy krwawych dyktatorów).

Kiedy jednak mamy chęć na nieco lżejszą lekturę, sięgamy po powieść. Nasuwa mi się tu pewna analogia z filmami. Nie zawsze mamy ochotę obejrzeć piękny i wzruszający dramat, czasem po prostu wystarczy nam „strzelanka” w amerykańskim tylu. Od razu zaznaczę, że nie widzę w tym nic złego. Sam wszakże takie oglądam (mam nawet swoją ulubioną, którą widziałem już kilka razy i praktycznie znam na pamięć).

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi