-->
Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Złodziej kości – Bill Bass, Jon Jefferson

Dodane przez 15 grudnia 2014 | 1 komentarz

Recenzja książki Złodziej kości - Bill Bass, Jon Jefferson

Złodziej kości
Bill Bass, Jon Jefferson

Złodziej kości” to książka będąca w niewielkim zakresie kontynuacją pierwszej części „Kości zdrady”, zaś oba te tytuły składają się na cykl „Trupia farma”. Wprawdzie autorzy jakoś specjalnie nie podejmują się kontynuowania wątku zaczerpniętego z poprzedniej części, bowiem „Złodziej kości” stanowi samodzielną historię, ale niejednokrotnie odwołują się do wydarzeń z „Kości zdrady”, które są tutaj streszczane i ukazują jak na dłoni cały dotychczasowy przebieg fabuły. Warto o tym wspomnieć na wypadek gdyby ktoś pod wpływem tego tytułu zapragnął sięgnąć po pierwszą część cyklu. Ja znalazłem się w gronie osób, które co prawda zaczęły od drugiej części, ale absolutnie w trakcie czytania nie odczułem, że bezpowrotnie pozbawiam się rozrywki, która miałaby oczekiwać na mnie od pierwszej części. W moim wypadku kontakt z tą książką wywoływał uczucie melancholijnej pustki, uświadamiając przy tym, że rozrywka od samego początku czekała na mnie zupełnie gdzieś indziej, z dala od farmy i tamtejszej gleby użyźnianej przez rozkładające się ciała.

Czytaj dalej

Trupiarz – Ian Weir

Dodane przez 3 grudnia 2014 | 4 komentarze

Recenzja książki Trupiarz - Ian Weir

Trupiarz
Ian Weir

„Tak, to jest coś, co więzi sylaby w krtani, uwierzcie mi. Stać w nikłym świetle gwiazd z kobietą, którą powiesili z kretesem trzy tygodnie temu w poniedziałek.”

Ian Weir, scenarzysta i pisarz z Kanady, zadebiutował w Polsce swoją powieścią „William Starling”. Zamiast skromnego i nic nie mówiącego nam tytułu, otrzymaliśmy wyraz najwyższej ekspresji, jaką jest jednoznacznie brzmiący neologizm „Trupiarz”, zaś projekt oryginalnej okładki utrzymany raczej w oszczędnym, minimalistycznym stylu, zastąpiono grafiką nie pozostawiającą złudzeń, co do zawartości książki. Gdyby tego było mało, Dom Wydawniczy PWN zdecydował się również na umieszczenie wyczerpującego podtytułu: „Rozrachunek Williama Starlinga z potwornych zbrodni i diabelskich dążeń wraz z wyznaniem nazwisk sprawców i ujawnieniem skrytych czynów bezecnych, przedstawiony tu w świetle dnia i spisany jego własną ręką w roku 1816.” Prócz tego okładka mogła zostać przyozdobiona rekomendacją Craiga Davidsona, jak to uczyniono w pierwowzorze, ale tenże autor, pochodzący również z Kanady, jest w Polsce nieznany, jak jeszcze przed chwilą sam Ian Weir, więc w tej sytuacji nazwisko jednego Kanadyjczyka na przodzie książki musi nam w zupełności wystarczyć. Należy oddać sprawiedliwość, że wydawca zrobił wszystko by ów tytuł należycie odmalować w polskiej percepcji, gdzie w tym wypadku okładka z napisem „Trupiarz” oraz złowieszczy dżentelmen z lekarską teczką w tle przynosić będą skojarzenia o bestselerowych zbrodniczych historiach, w których z namiętnością zaczytują się Polacy. Próbą rozniecenia ognia wyobraźni byłoby już tylko dołączenie do książki woreczka z ziemią albo kilku zębów trzonowych, choć po zapoznaniu się z tą lekturą wypada stwierdzić, że nawet używany nóż chirurgiczny dołączony w roli zakładki byłby wart tego aby podniecić zainteresowanie tą właśnie książką. Fani powieści gotyckiej, czy też entuzjaści Mary Shelley i zrodzonego w jej umyśle Wiktora Frankensteina powinni koniecznie przeczytać rozrachunek Williama Starlinga – młodzieńca, który w swoim życiu ujrzał stanowczo za dużo.

Czytaj dalej

Władca much – William Golding

Dodane przez 23 listopada 2014 | brak komentarzy

Recenzja książki Władca much

Władca much
William Golding

O książce tej napisano i powiedziano tak wiele, że dzisiaj można jedynie głosem kolejnego pokolenia czołobitnie przyznać, że jest to powieść wciąż aktualna i że zawsze taką będzie. I to właśnie w ponadczasowości tkwi siła literatury określanej mianem prawdziwej, bezpretensjonalnej klasyki,  w tym wypadku nagrodzonej nagrodą Nobla.

Mój egzemplarz został wydany przez Wydawnictwo Literackie w 2012 roku, jako edycja jubileuszowa, która przypadała na rok wcześniej i która z tej okazji została wzbogacona o wstęp autorstwa Stephena Kinga. „Władca much” jest jedną z najczęściej wymienianych przezeń książek ze względu na jego niezwykły sentyment do niej –

„(…) była to pierwsza w moim życiu książka, obdarzona rękami – mocarnym dłońmi, które wyciągnęły się spomiędzy kartek i chwyciły mnie za gardło.”

Podejrzewam, że gdybym przeczytał „Władcę much” będąc tym samym chłopcem, który pierwsze czytelnicze kroki stawiał w świecie Tomka Sawyera, to zapewne byłbym wstrząśnięty wizją Goldinga, który absolutnie nie miał w swoich zamiarach więzić bohaterów w poetyce właściwej dla literatury młodzieżowej.

Czytaj dalej

Sukkub. Wydanie kolekcjonerskie – Edward Lee

Dodane przez 22 listopada 2014 | brak komentarzy

Sukkub. Wydanie kolekcjonerskie. Edward Lee

Sukkub. Wydanie kolekcjonerskie.
Edward Lee

„Nie jestem z tej szkoły pisarskiej, która wyznaje zasadę, że obrzydliwość najlepiej zostawić czytelniczej wyobraźni. Dla mnie to zwykła wymówka i oszustwo. Czytelnik płaci za wyobraźnię autora. Wiec dostarczam ją najlepiej jak potrafię.”
E. Lee

Edward Lee to autor wciąż mało znany w Polsce, o czym najlepiej świadczy to, że niedawno stałem się posiadaczem, wydanej blisko trzy lata temu, limitowanej edycji kolekcjonerskiej powieści „Sukkub” przygotowanej z myślą o pierwszym przyjeździe autora do Polski (Polcon 2012). Podejrzewam, że w przypadku innego autora powieści gatunkowej, który w Polsce cieszy się dużym zainteresowaniem, numerowany nakład w ilości zaledwie stu egzemplarzy sprzedałby się na pniu. Tymczasem wciąż można z powodzeniem nabyć tego białego kruka, jak nazywa go w przedmowie Robert Cichowlas – autor opowiadań i powieści grozy oraz współautor wyczerpującej analizy dorobku i warsztatu pisarskiego Grahama Mastertona. W edycji kolekcjonerskiej prócz samej powieści znajdziemy osobne opowiadanie oraz wywiad z twórcą przeprowadzony przez Mariusza Juszczyka. Całość zamknięto w przeprojektowanej okładce, która w odróżnieniu od pierwowzoru wpisuje się w minimalistyczny trend (w tej roli niedościgniony jak dotąd „On wrócił” Timura Vermesa).

Czytaj dalej

Przebudzenie – Stephen King

Dodane przez 21 listopada 2014 | brak komentarzy

Recenzja książki Przebudzenie

Przebudzenie
Stephen King

Kinga odkrywam od niedawna i cały czas gorączkowo nadrabiam związane z nim zaległości. Do tej pory przeczytałem dziewiętnaście jego książek i ilekroć pytałem siebie w głowie, czy to jeszcze zaspakajanie ciekawości, czy już bycie etatowym fanem, nie umiałem się nadal w tym względzie określić. Naówczas zbliżająca się premiera „Przebudzenia” uświadomiła mi, że moje wyczekiwanie, przeglądanie materiałów promocyjnych i śledzenie tweetów Steviego nieświadomie wpędziło mnie w nałóg godny morfinisty z jaszczurczej spelunki, któremu coraz bardziej doskwiera ból pulsujący w skroniach. Teraz mogę jedynie napisać, że w większości z NAS rozprzestrzenił się już ten żylny błogostan, a w ustach czujemy cierpki smak przywróconej na moment godności. Tak, macie rację – bałem się. Bałem się spojrzeć prawdzie w oczy. Od jakiegoś czasu żyłem już w uzależnieniu.

Edycja książek w zintegrowanej okładce dostępna w księgarniach Matras, limitowany nakład ilustrowanych kalendarzy (w roli grafika niezastąpiony Dariusz Kocurek), tapety na pulpit, liczne konkursy, interaktywna okładka uruchamiana aplikacją Actable, filmowe zwiastuny, napoje energetyczne… Czy to jest jeszcze promocja czy karnawał książki? Nie. To jest strefa fana! Życzę każdemu autorowi książek w Polsce i książkom w ogóle by kiedykolwiek znaleźli się w ogniu takiej histerii, jak ta, która nawiedziła obsesjonatów Kinga. Czego dotyczą te liczne szelesty kartek na całym świecie?

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi