Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Zielone kalosze – Wanda Szymanowska

Recenzja książki Zielone kalosze

Zielone kalosze
Wanda Szymanowska

Spotkanie z twórczością Wandy Szymanowskiej to nie lada przygoda, nawet dla wymagającego Czytelnika. Mój pierwszy kontakt z jej książką to spojrzenie na okładkę. Dostrzegam tytułowe zielone kalosze i czuję nieodpartą pokusę, by dowiedzieć się więcej. Przyglądam się obwolucie – widzę kobietę o płomiennorudych włosach i niejednoznacznym wyrazie twarzy, idącą niby-przed siebie, a jednak odwracającą się i zerkającą na to, co zostawia za sobą. W tle – czy też, zależnie od perspektywy – przed nią wielka, otwarta przestrzeń, która dla mnie jednoznacznie kojarzy się z wolnością. Czytając opis książki zatrzymuje mnie jedno zdanie:

„Podobno droga do szczęścia jest wyboista i trudna… być może jednak jest po prostu przykryta warstwą błota, którą pokonają najzwyklejsze na świecie zielone kalosze?”.

I już wiem, że wpadłam do przysłowiowego kompotu a powieści nie odłożę, póki nie skończę. Po przeczytaniu książki mogę stwierdzić, że nie wyobrażam sobie, jak lepiej niż właśnie tym zdaniem ująć przekaz tej powieści.

Tosia ma za sobą trzydzieści lat małżeństwa. Małżeństwa początkowo pachnącego idyllą, kwiatami, kolacjami i romantycznymi uniesieniami, jak z bajki o księciu i księżniczce. Małżeństwo, które szybko jednak staje się drogą przez mękę u boku człowieka, który zamiast żony wybiera butelkę. Bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy mówi dość swojemu dotychczasowemu życiu, pali za sobą mosty i z jedną walizką wyjeżdża tam, gdzie niemalże nie dociera cywilizacja. Miejsce, w którym osiada – Ruczaj Dolny – wita ją rzeczywistością zgoła inną niż ta, do jakiej przywykła w swoim miejskim życiu, jednak – jak na bohaterkę biorącą sprawy w swoje ręce przystało – Tosia zakasuje rękawy, kupuje zielone kalosze i zaczyna budować swoją własną wolność. Zatrudnia się, jako instruktorka w wiejskim domu kultury, przez co nieodwracalnie zmienia życie wiejskiej płci pięknej. Z dnia na dzień coraz bardziej poznaje mentalność Ruczaju Dolnego, kobiecą – stłumioną przez mężów, lecz chętną do działania i aktywności oraz męską – przyzwyczajoną do przesiadywania za barem i zarządzania kobietami na swój użytek. W życiu Antoniny coraz większą rolę zaczyna odgrywać Stenia – sprzedawczyni w wiejskim sklepie i Edek, brat jej męża. A jak to w książkach bywa, im dalej w las tym historia ciekawsza. I ku mojemu zdziwieniu, niekoniecznie przewidywalna.

Całość utworu zachowana jest w konwencji lekkiej powieści, która czyta się niemalże sama. Perfekcyjnie poprowadzone dialogi, doskonały dobór słownictwa i prostota języka przenoszą mnie do Ruczaju Dolnego i pozwalają cieszyć się jego prostotą. Po kilku stronach książki nie zauważam już rzeczywistości wokół mnie, całą sobą podążam za fabułą i nic nie jest w stanie mnie z niej wybić, co uważam za ogromną wartość książki. Jestem pod wrażeniem tego, iż podczas czytania książki nie dostrzegam ani jednego słabego momentu. Nie ma ani jednej strony, którą chciałabym wyrzucić czy zmienić. I nie znaczy to, że książka mnie nie zaskakuje – o nie. Rozwój wydarzeń jest zupełnie inny niż sobie tego życzę. W pewnej chwili nawet odzywa się we mnie głos: „Ej, miało być inaczej!” – jednak chwilę później moje ego przestaje walczyć z zamysłem autorki i przyznaje pierwszeństwo jej idei. Jak się okazuje kilka stron później – lepszej. Kolejna lekcja pokory.

„Zielone kalosze” mogą wydawać się kolejną banalną obyczajówką, ukazującą losy kobiety biorącej życie za rogi i stającej na własnych nogach. Trochę tak jest – książka ukazuje proces, jaki zachodzi w Tosi, trudności, jakie stają przed nią w drodze do budowania własnego szczęścia i wolności. Ukazuje głębokie emocje i przeżycia bohaterki, ich rozwój i przemianę. Co więcej, nie obywa się bez znaczącej roli napotkanych na drodze ludzi. Ja jednak odnajduję w tej książce coś więcej. Widzę obraz nie jednej kobiety, a świata płci pięknej, trudności, jakie czekają na kobietę każdego dnia, stereotypy pokazujące słabość i konieczność podporządkowania mężczyznom. Pod tym wyostrzonym obrazem kryje się zarodek siły, którą każda z nas – kobiet – ma w sobie. Siły, która może się narodzić pod wpływem wydarzenia czy decyzji, rozwijać się i rosnąć, jeśli tylko trafi na właściwy grunt. Wystarczy tylko założyć książkowe zielone kalosze…

Informacje o książce:
Tytuł: Zielone kalosze
Tytuł oryginału: Zielone kalosze
Autor: Wanda Szymanowska
ISBN: 9788379421312
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014

Zaprzyjaźnione blogi