Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Uzdrowiciel – Mariusz Garlicki

Recenzja książki Uzdrowiciel

Uzdrowiciel
Mariusz Garlicki

Uzdrowiciel – Książka, która może fascynować bądź odrzucać. Ale na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Intrygująca. Szokująca. Przedziwna. Powieść, która mogłaby wywołać światopoglądową rewolucję w umysłach ludzi młodych, i nie tylko (młodych). Gotowi?

Właśnie odłożyłam Uzdrowiciela. Pochłonęłam go dosłownie jednym tchem, a teraz… muszę ochłonąć. Obiektywna recenzja tak emocjonującej książki to wyzwanie.

Uzdrowiciel to kolejna propozycja wydawnictwa Novae Res dla młodzieży, jednak kategoria „literatura młodzieżowa” nie dookreśla, z jakim gatunkiem mamy do czynienia (fantasy, science fiction, przygodowa?). Ja, gdy brałam tę książkę do ręki, spodziewałam się (z opisu na okładce wnioskując) powieści raczej obyczajowej, z elementami psychologii – powieści o pokonywaniu swoich słabości, samoakceptacji i wierze w siebie, przyjaźni. I tak dalej. Tytuł (Uzdrowiciel) traktowałam jako metaforę. Czego? Cóż, właśnie ta niepewność zaintrygowała mnie i sprawiła, że sięgnęłam po lekturę. Oczekiwałam, przyznaję, przesłania w stylu „Cudów nie ma, jest tylko droga pracy nad sobą ku zmianie, a jeśli to zawiedzie – pozostaje zaakceptować to, czego zmienić nie można”. Tymczasem, tylko ja (i inni Czytelnicy) wiem, jak bardzo się myliłam!

Akcja powieści dzieje się we współczesnej Polsce, prawdopodobnie w latach 2012 – 2013, co sugerują ówczesne wydarzenia, do których nawiązuje autor. Jednym z głównych bohaterów, (tym, którego poznajemy jako pierwszego) jest uczeń klasy maturalnej, Mariusz. To on jednocześnie prowadzi narrację pierwszoosobową. Tego 18-latka z pewnością można polubić – jest wrażliwy, inteligentny; uwielbia prozę Kinga, słucha zespołu Queen i nie do końca przystaje do pokolenia swoich rówieśników. Poza tym, chłopak cierpi na poważną wadę wzroku, która bardzo utrudnia mu normalne funkcjonowanie, a którą wyleczyć może tylko operacja. Historia zaczyna się, gdy Mariusz dostaje od swojego kolegi kartkę z adresem tajemniczego uzdrowiciela, Christiana. Zbiegiem okoliczności (lub za sprawą przeznaczenia), sceptycznie nastawiony chłopak jednak trafia do tytułowego jegomościa. Czy uzyska pomoc, po którą przyszedł? Kim jest Christian? „Człowiekiem od Boga” czy szarlatanem? I jak potoczy się życie Mariusza po spotkaniu z uzdrowicielem? Bo na pewno nigdy już nie będzie takie, jak przedtem…

Dawno już żadna książka nie wzbudziła we mnie tak wiele tak skrajnych emocji, co Uzdrowiciel. Chociaż autor zaznacza we wstępie, że nie jest „żadnym pisarzem i styl pisanie nie będzie powalający”, a jego książka to nie arcydzieło – Uzdrowiciel napisany został naprawdę przyzwoicie. Pod względem warsztatu pozycja ta jest bardzo niespójna – pewne elementy porywają, a pewne… no cóż… budzą anty-podziw. Ale moje ogólne wrażenie po tej lekturze i tak zdominowane zostało przez skrajne emocje, których ona dostarczyła. Nie zdradzając szczegółów (acz korci, jak korci!) powiem, iż pozycja ta zawiera tak wiele niemalże „wywrotowych” treści, że po prostu nie sposób przejść obok niej obojętnie. Cudotwórstwo; historia Chrześcijaństwa w tle; spisek Kościoła, środowiska lekarskiego i branży farmaceutycznej; katastrofa smoleńska… Myślisz, że to wyczerpuje potencjał kontrowersji w tej książce? Ależ skądże… Dodajmy do tego jeszcze kwestie antykoncepcji, aborcji, eutanazji, związków homoseksualnych… I jeszcze reinkarnacja… Tak, tak, i to wszystko w TEJ JEDNEJ książce DLA MŁODZIEŻY (sic!). Moim zdaniem autor (nieco) przesadził z ilością poruszanych kwestii. (Nawiasem mówić, zupełnie nie rozumiem przyczyny wplątania polityki czy wątku katastrofy smoleńskiej do fabuły i włożenie tych kwestii w usta postaci uzdrowiciela!). Z tego powodu nie wiem, czy poleciłabym ją młodym Czytelnikom, którzy prawdopodobnie i tak przeżywają zamęt światopoglądowy. Wobec tak rewolucyjnych (a przynajmniej niezgodnych z powszechnie panującymi) tez, nie sposób pozostać obojętnym (to zaleta!). Można uznać przytoczoną argumentację, albo polemizować. Sądzę, iż wielu Katolików o radykalnych poglądach poczuje się autentycznie dotkniętych. A nawet się oburzy (żeby nie użyć kolokwializmu „wkurzy”). I być może rzuci książką w najodleglejszy kąt, przeklinając wydatek 27 zł. Z drugiej strony, przesłanie ujęte przez autora w słowa Christiana jest nie tylko piękne, inspirujące, ale też życiowo mądre. Ujmę je swoimi słowami:

„Nie ma ludzi złych, są tylko ludzie pogubieni. Atakują, bo się boją. A boją się tego, czego nie znają”.

Uzdrowiciel nie należy do książek łatwych, lekkich i przyjemnych. Co prawda czyta się go bardzo szybko, lecz nie dajcie się zwieść pozorom. Oprócz czasu na lekturę, przeznaczcie sporo czasu na refleksję.

Do słabych stron powieści Mariusza Garlickiego należy postać tytułowego uzdrowiciela, która skonstruowana została w sposób niespójny, nieadekwatny do majestatu jego osoby. Ten bohater, choć intrygujący, niestety nie wzbudził mojej sympatii, a wręcz drwiąco-kpiący uśmieszek. Ponadto, zupełnie nie przekonał mnie sposób wyjaśnienia zdolności Christiana. Autor miał genialny, nowatorski pomysł na powieść, osadził ją w aktualnych, polskich realiach, a do tego uczynił fabułę pretekstem do przekazania ważnego przesłania, aczkolwiek nie podołał realizacji tegoż zamysłu. Kierunek, w którym podąża akcja, przyprawił mnie niemal o wstrząśnienie umysłu. Wprost nie mogłam uwierzyć, że autor zmierza w tak ślepy zaułek. Postać Mariusza (choć tę akurat polubiłam), także pozostawia wiele do życzenia. Ot, po prostu sympatyczny chłopak – jednowymiarowy i trochę nijaki. Podsumowując – tym dwóm bohaterom po prostu brak charakteru! I o ile mogę „wybaczyć” to Mariuszowi, o tyle postaci Christiana – absolutnie nie. Najciekawszą psychologicznie i najbardziej dopracowaną, wielowymiarową postać poznajemy niestety dopiero pod sam koniec powieści. Szkoda, że tych umiejętności autor nie wykorzystał przy konstrukcji wcześniej opisanych postaci – powieść naprawdę wiele by zyskała.

Wart uwagi jest wstęp autora. Jeśli zwykle nie czytasz (zbyt często „przydługich i przynudnych”) wstępów, tym razem zrób wyjątek. Niewiele wyjaśnia, ale (właśnie dlatego) budzi niepokój i sprawia, że potem, w trakcie lektury, po plecach przechodzą przysłowiowe ciarki… A Czytelnik zadaje sobie pytania: „W takim razie ile prawdy jest w <Uzdrowicielu>?”, „W którym momencie kończy się fikcja literacka, a zaczyna prawdziwe życie?”. Wierzcie bądź nie, ale wciąż niepokoję się brakiem odpowiedzi na te pytania.

Uzdrowiciel nie jest, według mnie, najlepszą pozycją dla młodzieży. Ale polecam starszym Czytelnikom, którzy odnajdują się w tak kontrowersyjnych obszarach. Tym, którzy mają otwarty umysł i „nie zawahają się go użyć”. Ja czasu poświęconego na tę lekturę absolutnie nie żałuję, a emocje, które we mnie wywołała, przyćmiewają jej niedoskonałości. Nadzieja Autora się ziściła.

Informacje o książce:
Tytuł: Uzdrowiciel
Tytuł oryginału: Uzdrowiciel
Autor: Mariusz Garlicki
ISBN: 9788379420476
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014

  • Marzena

    Wow zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki właśnie czegoś takiego szukalam dla siebie :-) a tak nawiasem to świetna recenzja :-) i w ogóle fajna stronka

Zaprzyjaźnione blogi