Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne – Marek Łuszczyna

Dodane 7 lutego 2017 | 3 komentarze

Recenzja książki Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne - Marek Łuszczyna

Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne
Marek Łuszczyna

Nie dajmy się zwariować. Pomijając budzącą wątpliwości wartość merytoryczną książki Marka Łuszczyny pt. „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne” już sam jej tytuł wydaje się rażąco nietrafiony, zaś okres wydania dzieła wpisuje się w niepokojące doniesienia z Europy Zachodniej (głównie z Niemiec), gdzie „polskie obozy koncentracyjne” (sic!) stały się regularną nazwą stosowaną przez poważne media. Niektórzy ustosunkowani Niemcy próbują dziś wmówić światu, że istniały polskie obozy koncentracyjne. Niestety Marek Łuszczyna wpisuje się w ten proces zarzucając Polakom liczne zbrodnie.

Autor, będący doświadczonym dziennikarzem i reporterem, do problemu postawionego w tytule podszedł opierając się na wadliwej metodologii. Otóż Marek Łuszczyna najpierw wysunął hipotezę o rzekomym istnieniu polskich obozów koncentracyjnych, zaś następnie poszukiwał dowodów, aby tę hipotezę udowodnić, a nie ją zweryfikować. Książka „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne” stanowi więc gorliwe próby naciągnięcia rzeczywistości i manipulowania bazą źródłową (dokumentami, wspomnieniami, opracowaniami), względnie jej niedokładnym doborem, tak aby hipoteza o polskich obozach koncentracyjnych okazała się prawdą. Marek Łuszczyna nawet nie dopuszcza myśli, że w Polsce mogło nie być owych obozów, co książkę czyni mało wartościową. Nie jest bowiem rzetelnym opracowaniem o walorze naukowym, ale zgodnie z profesją autora jakąś aberracyjną próbą reportażu w stylu sensacyjnym.

Czytaj dalej

Pani Einstein – Marie Benedict

Dodane 4 lutego 2017 | brak komentarzy

Recenzja książki Pani Einstein - Marie Benedict

Pani Einstein
Marie Benedict

Z książ­kami trak­tu­ją­cymi o wiel­kich naukow­cach zwykle jest ten sam pro­blem, usil­nie sta­rają się poka­zać, że za wiel­kim czło­wie­kiem i jego geniu­szem zawsze w jakimś stop­niu stał ktoś inny. Edi­son pod­kra­dał pomy­sły innych, Tesla wcale nie był takim wiel­kim wizjo­ne­rem jak chcie­li­by­śmy myśleć, Da Vinci i jego wyna­lazki to nic innego jak niepotwier­dzone domy­sły, a Oppen­he­imer wsty­dził się uczest­nic­twa w stwo­rze­niu bomby ato­mo­wej. Histo­rie pisane w ten spo­sób oraz moda na nie, szybko nie miną, osią­gnęły bowiem pewien bli­żej nie­okre­ślony pułap, który zado­wala zarówno czy­tel­ni­ków jak i wydaw­ców. Nie ma w tym nic zdroż­nego, każdy lubi poczy­tać o mniej zna­nych aspek­tach życia sław­nych ludzi, w szcze­gól­no­ści naukow­ców, czego dowo­dem jest wła­śnie wysyp ksią­żek i fil­mów o nich samych wła­śnie.

Młoda Mileva Marić staje się jedną z pierw­szych kobiet które posta­na­wiają prze­trzeć szlaki na grun­cie nauko­wym. Do tej pory była to dzie­dzina zare­zer­wo­wana jedy­nie dla męż­czyzn przez co musi sta­wić czoła drwi­nom i patriar­chal­nemu podej­ściu do jej osoby. Na stu­diach poznaje mło­dego męż­czy­znę, Alberta, który widzi w niej coś wię­cej ani­żeli cie­ka­wostkę spo­łeczną. Oby­dwoje dzielą tę sama pasję, fizykę, co z cza­sem prze­ra­dza się w więk­sze uczu­cie, które dzie­lić bedą już tylko mię­dzy sobą. Książka „Pani Ein­stein” wbrew pozo­rom nie jest książką o nauko­wym zaple­czu naj­więk­szego umy­słu naszych cza­sów, ale o tym jak mógł wyglą­dać zwią­zek part­ner­ski pomię­dzy oso­bami dzie­lą­cymi wspólna pasję.

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi