Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Wszyscy jesteśmy hipsterami – Daniel Radecki

Dodane 21 lipca 2016 | 5 komentarzy

Recenzja książki Wszyscy jesteśmy hipsterami - Daniel Radecki

Wszyscy jesteśmy hipsterami
Daniel Radecki

„Martwa tradycja umarłego narodu, bo tamci Polacy odeszli bezpowrotnie w przeszłość. Sarmaci. Mości panowie. Szlachta. Ziemiaństwo. Ułani. Skamandryci. Polacy. Przetrzebieni najpierw w trzydziestym dziewiątym, potem mordowani systematycznie przez sześć lat okupacji, z kulminacyjną masakrą w czterdziestym czwartymi dorżnięciem w katowniach ubecji. Oni. Którym zabrano ziemię, marzenia, godność, granice, życie. Oni. Potomkowie rycerzy spod Legnicy, zdobywców Moskwy, obrońców Wiednia i Warszawy. I my. Wiecznie milczący, wiecznie anonimowi. Tutejsi. Schamieni. Bez godności, bez głosu, bez refleksji, bez myśli. Stworzeni prikazem Stalina, zastraszeni, wstrząśnięci, zmieszani i przeniesieni na swoje. Jestem Polakiem, bo mam obowiązki polskie. Nażreć się, nachlać, zapłacić podatki, kibicować naszym i potem krzyczeć: nic się nie stało, zagłosować na kogo trzeba, spłodzić dziecko i wysłać je na studia, a potem do Anglii, czekać trzy lata na wizytę u lekarza specjalisty i nie narzekać, nie narzekać bo jest pięknie, jesteśmy fajni, a gdzie indziej jest gorzej. I zasnąć, zapomnieć, tak jak zapomnieliśmy o Lwowie, o Wilnie, o Grodnie, o Nowogródku, o Pałacu Saskim i Bruhla w Warszawie, o tysiącach pomordowanych w najokrutniejszy sposób na Wołyniu, o naszej mocarstwowości, tej dawnej i tej projektowanej, i godności, której wyzbywamy się jak utrzymanka tego, kto lepiej płaci. Nie ma polskości bez pamięci. Bez Słowackiego. Bez Mickiewicza. Nie ma polskości bez Tuwima, Lechonia, Krasińskiego i Kochanowskiego, bez wspomnienia Moskwy za Żółkiewskiego i Napoleona, bez wszystkich powstań, tych w Polsce i tego na Syberii, bez San Domingo, bez szosy zaleszczyckiej i bez sprzedajnych kurew w mundurach generalskich z obcymi dystynkcjami”.

Właściwie na przytoczeniu tego fragmentu powieści Daniela Radeckiego pod tytułem „Wszyscy jesteśmy hipsterami„, mógłbym zakończyć tę recenzję. Bo czyż po przeczytaniu powyższego urywku trzeba jeszcze kogoś zachęcać do sięgnięcia po tę książkę? Przyznam szczerze, że książka była dla mnie wielką niewiadomą. Nie wiedziałem nic o jej autorze, tytuł również niewiele mi powiedział. Sięgnąłem więc po tę pozycję niejako „w ciemno”. Od razu powiem, że to był „strzał w dziesiątkę”. Powieść ta jest po prostu genialna! Pochłaniałem każde słowo, każde zdanie i z każdą przeczytaną stroną byłem coraz bardziej zasmucony tym, że zbliżam się do końca. Powieść ta jest dla mnie niejako współczesnym „Dniem Świra„, jednak – nie waham się tego powiedzieć – posiadającym o wiele więcej wątków, historii.

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi