Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Ukryty wymiar - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Wróg – Charlie Higson

Dodane 13 marca 2013 | brak komentarzy

Wróg Charlie Higson

Wróg
Charlie Higson

Nic tak nie zachwyci przeciętnego dzieciaka w wieku od mniej więcej 7 lat, niż perspektywa spędzenia całego dnia bez nadzoru i ciągłej męczącej opieki rodziców. Dzieciakom które stały się głównymi bohaterami książki Wróg, coś takiego się udało. Nie tylko miały dla siebie cały dzień, ale i perspektywę lat bez czepliwości dorosłych. Problem jednak w tym że wspomniani dorośli nie odeszli.

Niedaleka przyszłość. Ziemian atakuje tajemniczy wirus, który zmienia ich w chodzące trupy. Owrzodziali, pełni rozkładającego się ciała, chodzą ulicami Londynu mając tylko jedno pragnienie: „jeść”. Czy jednak wszyscy stali się kupką rozkładającego się mięsa? Nie koniecznie. Wirus z jakiś tajemniczych przyczyn, nie dotknął nikogo poniżej 15 roku życia. Jednym słowem wszystkie londyńskie dzieci zostały pozostawione same sobie, pod „opieką” zombie. Dzieciaki zaczynają się organizować i dbać o siebie nawzajem. Na początku poznajemy grupkę będącą pod opieką nastolatka Arrana. Ich siedzibą jest supermarket Waitrose. Od Kataklizmu, jak nazwały to dzieci, mija niecały rok. Zaczyna kończyć się żywność, Dorośli coraz częściej atakują i zabierają więcej podopiecznych. Arran wie że musi zabrać dzieci w inne bezpieczne miejsce. Światełko w tunelu pojawia się, gdy w ich drzwiach staje, a raczej wpada, goniony przez grupę dorosłych mały chłopiec. Błazen, bo tak przedstawia się nieznajomym, jest wysłannikiem innej grupki dzieci, które mieszkają w Pałacu Buckingham. Mają tam własne uprawy, straż, pomoc medyczną i wiele, wiele miejsca dla nowych dzieci. Arran nie zastanawia się długo, wie że musi wyruszyć, gdyż dłuższy pobyt w sklepie mógłby skończyć się dla nich śmiercią głodową. Jednak wyprawa przez połowę Londynu nie jest taka prosta. Do dzieciaków z Waitrose przyłącza się grupa z Morrison. Tak razem rozpoczyna się trudna tułaczka przez ulice miasta, na których aż roi się od dorosłych… bardzo głodnych dorosłych.

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi