Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Siostry półkrwi - Patronat MoznaPrzeczytac.pl

Zabij, jeśli potrafisz! – Susanne Mischke

Dodane 17 stycznia 2015 | 2 komentarze

Recenzja książki Zabij, jeśli potrafisz! - Susanne Mischke

Zabij, jeśli potrafisz!
Susanne Mischke

Zabij, jeśli potrafisz!” to powieść kryminalna niemieckiej pisarki Susanne Mischke. Królowa niemieckiego kryminału, z sukcesem pisuje od dwudziestu lat, a w skali światowej sprzedano ponad pół miliona jej książek. Na polskiej scenie debiutuje swoją najnowszą książką, której właśnie czytasz recenzję. Debiut autorki okazał się wciągającą powieścią, idealną na długie, zimowe wieczory.

Akcja powieści rozpoczyna się w Göteborgu – szwedzkim mieście, gdzie w biały dzień porwano z zatłoczonej hali targowej dwuletnią Lucie. Matka na chwilę spuściła z oczu swoje dziecko. Ten fatalny moment zapoczątkował zagadkę, którą od czterech lat próbuje rozwiązać komisarz Greger Forsberg. Jego nieco dziwaczna asystentka, Selma Valkonen, zwana przez niego „Ptaszycą” z zapałem drąży temat nierozwiązanej zagadki, zmuszając tym samym komisarza do ponownego zajęcia się sprawą małej Lucie. Przez cztery lata zagadka tkwiła w miejscu, a policja pomimo szybkiej akcji po porwaniu nie znalazła żadnych tropów, nie było też świadków porwania ani żądań okupu. Dziewczynka zniknęła i ślad po niej zaginął. „Ptaszyca” dzięki swojemu świeżemu spojrzeniu na sprawę trafia wraz z komisarzem na trop, który może okazać się kluczowy w sprawie zaginionej Lucie. W tym samym czasie rodzice małej dziewczynki otrzymują przesyłkę świadczącą o tym, że ich córka Lucie Hansson żyje. Oprócz przesyłki, którą odbiera ojciec, porywacz kieruje do zdesperowanego rodzica nietypowe żądanie. Jeśli chce otrzymać więcej informacji o miejscu pobytu córki, musi zabić…

Czytaj dalej

Ostatnia posługa – Christiane Fux

Dodane 12 grudnia 2014 | brak komentarzy

Recenzja książki Ostatnia posługa - Christiane Fux

Ostatnia posługa
Christiane Fux

Dopiero niedawno zostałem oddanym czytelnikiem powieści kryminalnych. Pomimo mojego młodego, w tym gatunku, stażu, od razu zrozumiałem jego zasady. Zawdzięczam to chyba tylko wrodzonej miłości do słowa pisanego, które w jakiejkolwiek formie literackiej, zawsze pokaże swój kunszt poprzez dobre pisarstwo. Przez lata szczerze byłem przekonany o wyjątkowej przewidywalności tego gatunku, co potwierdzały opinie wielu krytyków. W czytaniu nie chodzi jednak o opieranie się na czyimś zdaniu, ale o odkrywanie niesamowitych historii samemu. Nauka pływania jest bardzo analogiczna: najpierw uczymy się podstaw, by po jakimś czasie wypracować nasz własny styl, może nie perfekcyjny, ale taki który nam w zupełności wystarcza i pozwala na swobodne poruszanie się w głębinach. Co jakiś czas ulepszamy ten styl, poznając nowe techniki, które rozbudowują naszą wiedzę. Czasami trafi nam się jednak coś, co jest albo zbędne, albo niekompatybilne. Tak właśnie było, w moim przypadku z „Ostatnia posługa”.

Zarys fabuły napisanej przez Christiane Fux wydaje się być bardzo interesująca. Tajemnicza śmierć starszej kobiety, której ciało zostaje odnalezione na brzegu rzeki Łaby. Policja i najbliższa rodzina nie doszukuje się w tym nic dziwnego, miała przecież już swoje lata. Przedsiębiorca pogrzebowy w średnim wieku – Theo, ma jednak zupełnie inny pogląd na okoliczności tej śmierci. Zbiegiem okoliczności Theo jest byłym chirurgiem, który oddał się pracy w zakładzie pogrzebowym. Dzięki swojej wiedzy medycznej odnajduje nie pasujący element w śmierci Anny, zmarłej kobiety. Jego wewnętrzny lekarz, nakazuje mu dociekania prawdy. Zleca ponowną autopsję, z mizernym dla niego skutkiem. Policja odpuszcza, ale nie główny bohater. Szargany emocjami porywa się na coś, czego jeszcze wcześniej nie robił: śledztwa na własną rękę. Angażuje w to tak wiele postronnych osób, że trudno mu w pewnym momencie zapanować nad czymś co zapoczątkował. Historia nabiera coraz większego rozpędu, niespodziewanie sięgając do czasów drugiej wojny światowej i eksperymentów nazistów na ludziach. Gra którą rozpoczął Theo, okazuje się o wiele bardziej skomplikowaną niż sam zakładał.

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi