Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Na marginesie – Michał Matuszak

Recenzja książki Na marginesie - Michał Matuszak

Na marginesie
Michał Matuszak

Na marginesie” jest debiutem autorskim Michała Matuszaka. Książka trafiła w moje ręce zupełnie przypadkowo. Jestem „wszystkożerna” jeśli chodzi o czytanie. Nie mam jakoś szczególnie sprecyzowanego gustu literackiego. Czasem gdy nie jestem zdecydowana na konkretny typ książki, a mam chęć coś przeczytać, buszuję po bibliotece w poszukiwaniu ciekawej okładki. Jeśli do poziomu oprawy dopasuje się interesujący temat książki wówczas ląduje ona w moich rękach. Tak właśnie miałam z „Na marginesie”, a zaskoczenie było tym większe, gdy przeczytałam, że autor pochodzi z mojego miasta – Leszna. Uważałam, że nie mógł to być przypadek. Dziwne, że wcześniej nie usłyszałam o tej książce. Nadrobiłam zaległości w internecie na jej temat i zasiadałam do lektury.

Na marginesie” zaczyna się bardzo tajemniczo, opisem czegoś w stylu zakończenia bitwy. Ciekawie i bardzo niekonwencjonalnie. Heroiczna postawa i unoszące się dymy pogorzeliska przywołują obrazy z książki fantasy, ale nic bardziej mylnego. Wątek się urywa (co nie znaczy, że autor później do niego nie nawiązuje, zabieg bardzo poruszający wyobraźnię), a kolejne strony z kosmicznego początku przenoszą nas bardzo przyziemnie, na osiedle nędzy, zafajdane rzygowinami, cuchnące moczem i potem klasy robotniczej. Pojawiamy się w samym środku brutalnych, aczkolwiek niezwykle dokładnych i świetnie uchwyconych opisów patologicznej dzielnicy. Jej mieszkańcy i główni bohaterowie Ernest i Mieciu zwalczają, a bynajmniej starają się, swoje słabości. Próbują zmierzyć się z piętnem urodzenia i narzuconą beznadziejnością już od samego progu życia. Nierówny start nie skłania ich jednak do szukania winnych, a do chęci walki. Niestety wszystkie plany zamieniają się w popiół trawione płomieniami tchórzostwa i nałogów. Wewnętrzne lęki nie pozwalają bohaterom na dotarcie tam gdzie pragną. Są to mentalnie zubożałe osobniki. Któż z nas tego nie zna? W wielu z nas siedzi jakiś mały wredny chochlik, który wpędza w poważne wątpliwości. Tych wątpliwości jest za dużo w Erneście i Mieciu, dlatego wegetują zamiast żyć, a kolejne szanse przeciekają im przez palce.

Drugim bohaterem książki, drugoplanowym, ale ciągle obecnym jest wspomniana dzielnica nędzy. Czym byliby jej mieszkańcy gdyby nie ona? A może należy pomyśleć odwrotnie, czym byłaby dzielnica gdyby nie jej patologiczni mieszkańcy? Nie wielu z nas chce zauważać tą ciemniejszą stronę miasta. Czytając „Na marginesie” można poczuć się obecnym, tak jakby stąpało się dwoma stopami po takiej okolicy. Ze słów wręcz wylewa się smród, ubóstwo i miernota. Dostajemy tu bardzo szeroki opis, niezwykle dosadny. Jednakże bogaty język autora przedstawia nam bardzo nieszablonowe kombinacje zdaniowe. Fajnie, lecz niektórych może to męczyć. Nie ma tu za dużo akcji, ale od tego typu książek wcale się tego nie oczekuje. Brak tu miejsca na lukrowanie rzeczywistości czy spektakularne zwroty akcji. Autor jawi się tutaj jako świetny obserwator. Pisze neutralnie, niczym reporter wykłada całą prawdę na wierzch, bez zbędnego ubarwiania.

Książka zawiera elementy psychologii, może nawet filozofii. Mentalna walka bohaterów i ta rażąca niegotowość chociażby do tych najdrobniejszych zmian powoduje, że w czytelniku kłębią się pytania. Przekaz książki nie ogranicza się tylko do tego co przeczytamy, co zapisane w słowach. Refleksja pojawia się mimochodem i jeśli to zamierzone działanie autora to spisał się fenomenalnie.

Co do spraw czysto technicznych. Książka jest wydana bardzo schludnie. Jak już wspomniałam okładka rzuciła mi się w oczy, więc za nią duży plus dla wydawnictwa, które wcześniej także było mi całkowicie nieznane. Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, bo o nim mowa, jak również pan Matuszak wykonali kawał dobrej roboty. Małe wydawnictwa pokazują, że wcale nie muszą odstawać od możnych tego światka, a raczkujący pisarz udowodnił, że też może stworzyć świetne dzieło.

Podsumowując, nie każdemu „Na marginesie” może przypaść do gustu. Dla kogoś nie przystosowanego do czytania wymagających lektur, ciężko może być przebrnąć przez ten tytuł. Tyle brudu i biedy musi stworzyć bardzo gorzką pozycję i nie ma co ukrywać, że „Na marginesie” takową jest, ale o ile uboższa byłaby literatura bez takich ambitniejszych pozycji? Polecam sięgnąć po „Na marginesie” nie tylko ze względu na lokalny patriotyzm, ale przede wszystkim dlatego, że jest to bardzo dobra książka. Jednakże nie zdziwią mnie opinie w drugą stronę. Nie mniej utrzymuję swoje zdanie i gorąco polecam sięgnąć po „Na marginesie”.

Informacje o książce:
Tytuł: Na marginesie
Tytuł oryginału: Na marginesie
Autor: Michał Matuszak
ISBN: 9788364426063
Wydawca: Białe Pióro
Rok: 2014

Zaprzyjaźnione blogi