Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Młot na czarownice – Jacek Piekara

Recenzja książki Młot na czarownice

Młot na czarownice
Jacek Piekara

Jestem ogromną zwolenniczką książek, w którym pisarze nie boją się zadać sobie pytania „a co by było gdyby…?”, dlatego tak lubię książki Kinga, który na przykład ze zwykłego chodzenia potrafi zrobić historię na dobrą książkę. Czym więc wyróżnił się Jacek Piekara w Młocie na czarownice?

A co by było gdyby Chrystus nie umarł na krzyżu? Bluźnie? W naszych czasach tak, ale w fikcji literackiej Jacka Piekary, przytaczam świętą wiarę. Mianowicie Jezus nie umarł na krzyżu pełen miłosierdzia dla swoich dręczycieli. Zbawiciel do końca dawał szanse wrogom, do chwili samego ukrzyżowania i gdy już widział, że grzesznicy nie nawrócą się na jedyną wiarę, Pan pełen gniewu zstąpił z krzyża by pozabijać oprawców. Kto w to nie wierzy, niech lepiej się strzeże Świętego Oficjum.

Mordimer Madderdin to licencjonowany inkwizytor Świętego Oficjum. Jest on również głównym bohaterem książki Młot na czarownice. Jego zadaniem jak można się domyśleć, jest łapanie heretyków, czarownic oraz demonów. Książka jest serią pięciu opowiadań. Nie będę streszczała tu wszystkich, choć od razu piszę, że każde z nich jest godne uwagi. Mi na natomiast do gustu przypadły najbardziej dwa z nich. O dziwo jedno jest o wampirach. Choć po ostatnich doświadczeniach z książką W kolorze krwi. Pierwsi z pierwszych, obiecałam sobie że od opowieści o wampirach będę się trzymać z daleka, to jak widać, wystarczy dobrze napisać jakiś tekst, aby nawet wampiry zrobiły na mnie wrażenie. Opowiadanie rozpoczynało się zleceniem od bogatego barona, który wręcz błagał Mordimera o zabicie swojego syna, który był wampirem. O dziwo, choć w książce występowały demony, czarownice itp. To wg wierzeń, wampiry w ogóle nie istniały. Bardzo rozbawił mnie ten fakt, ale do rzeczy. Bohater nie wierzy, aby syn barona był krwiopijca, ale skuszony widokiem ciał bez kropli krwi, oraz pokaźną sumą, postanawia odnaleźć dziedzica. Jego poszukiwania prowadzą go w skaliste góry, w których ukrywa się młody szlachcic wraz z garstką popleczników. Czy jest on wampirem, czy też nie? Gra warta świeczki, aby się dowiedzieć.

Drugie opowiadanie było o pewnym nadgorliwym księdzu, który to swoją głęboką wiarą oraz sadystyczną skłonnością, rozpętał piekło w pewnym mieście. Jego „przesłuchania”, doprowadziły do ujawnienia się setki heretyków, którzy widząc dajmy na to rozgrzane do czerwoności cęgi, gotowi byli oskarżyć o czary własne rodziny. Mordimer jak można się domyślić, nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy. Oczywiście nie jest mu żal niewinnych ludzi (miłosierdzie w tych czasach wcale nie jest cnotą), bardziej chodzi tu o kwestie etyki zawodowej, do której zwykły ksiądz nie powinien się mieszać. Jak to się skończy dla klechy? A może pytanie brzmi: jak to się skończy dla Mordimera?

Pomysły na opowiadania są moim zdaniem trafione i dość oryginalne, nie mówiąc już o naprawdę dobrej narracji, którą zaszczyca Czytelników sam Madderdin. Z każdej opowieści można wyciągnąć ciekawy morał od „czasami człowiek okazuje się najgorszym z potworów”, po „ tym sądem jakim sądzicie, sami będziecie sądzeni”. Maderddine jako człowiek nie jest krystalicznie czysty i nieskazitelnie dobry. Jego system wartości, tak odpowiedni do czasów w których żyje i profesji jaką pełni, pozostawia wiele do życzenie współczesnemu Czytelnikowi. Jednak dzięki tym zabiegom postać głównego bohatera jest bardziej realistyczna i ożywa na kartkach książki. Na pochwałę zasługują również dobrze dopracowane szczegóły. Fragmenty Pisma Świętego, modlitw i wyznawanej wiary odpowiednio zniekształcone tak, aby pasowały do wierzenia obowiązującego w świecie Madderdina. Oczywiście zdarzają się heretycy mówiący, że Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał, ale tacy też są tępieni przez Święte Oficjum.

Jednym słowem polecam książkę wszystkim, obiecuję Wam wspaniałą przygodę z tymże pociągającym inkwizytorem, a ja już zabieram się za Miecz Aniołów.

– Nie namawiam Cię abyś zapomniała o wszystkim co widziałaś, pamiętaj Sylwio, pamiętaj iż zło nie zawsze triumfuje.
– Gdyż zwycięża dobro? – usłyszałem drwinę w jej głosie.
– Nie moja droga – odrzekłem poważnie – Dobro wygrywa tylko wtedy, kiedy ma szczęście by służyły mu takie skurwysyny jak ja.

Informacje o książce:
Tytuł: Młot na czarownice
Tytuł oryginału: Młot na czarownice
Autor: Jacek Piekara
ISBN:  9788375747058
Wydawca: Fabryka Słów
Rok: 2012

  • evil

    ooo czytałam tę książkę jest znakomita! Takiej historii nie znajdziecie nigdzie polecam całą inkwizytorską serię nikt nie pożałuje

Zaprzyjaźnione blogi