Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Kochając Anioła – Marlene S. Olive

Recenzja książki Kochając Anioła - Marlene S. Olive

Kochając Anioła
Marlene S. Olive

W literaturze i filmie coraz mocniej wyodrębnia się nowy gatunek – powieść anielska czy też, jak kto woli, paranormal romance. Romanso-dramat z domieszką fantastyki, nierzadko zakrapiany melodramatyczną nutą. Anioły, demony, miłość silniejsza niż śmierć a także nadprzyrodzone ogromne siły zyskują zarówno zwolenników jak i przeciwników. Ja – od zawsze zakochana w „Mieście Aniołów” i „Szóstym zmyśle” podchodzę do wymienionego gatunku z dość dużą rezerwą. Niestety, w moim przypadku kolejne pozycje ukazujące się na rynku wydawniczym w niczym nie dorównują szlagierom zapisanym w mojej pamięci. Po Kochając Anioła sięgam bez większego entuzjazmu, z dużą dozą dystansu i brakiem wybitnych oczekiwań. Traktuję powieść, jako sposób na zapełnienie wolnego wieczora, nie licząc na to, że rozpali ona moje serce. Okładka zapowiada dokładnie to, co znam już z wielu anielskich pozycji. Kobieta, mężczyzna, który okazuje się nie być człowiekiem, wielka miłość, łzy i wyolbrzymione emocje. Co przynoszą karty powieści?

Przenoszę się w odległe rejony świata, do stanu Nevada. Poznaję tam młodą kobietę, Katherine, dwudziestokilkuletnią, owdowiałą w wyniku wypadku samochodowego, matkę, która straciła maleńką córeczkę. Kathie żyje na granicy bólu, obwinia się o tragedię, która spotkała jej bliskich, zamyka się w pokoju dziecka, wpatruje w ich zdjęcia, płacze. Próbuje poradzić sobie z cierpieniem, niekoniecznie jednak skutecznie. W codziennych modlitwach prosi Boga o ukrócenie jej cierpień, zesłanie wsparcia – Anioła Stróża. Wyczekuje go, każdego dnia, wierząc, że jej życie zmieni się jak pod wpływem czarodziejskiej różdżki. Jej życie ulega nieodwracalnej zmianie, gdy pewnego wieczora…
Poznaję również Logana. Mężczyznę, który jednak tylko z pozoru jest zwyczajną istotą z krwi i kości. Wchodzi w życie Katherine bez zaproszenia, jak słoń w składzie porcelany rozbija się w jej życiu, omotując i siebie i ją. Kobieta żyje w przekonaniu, iż Logan jest Aniołem, opiekunem, pocieszycielem, ratunkiem w bólu, który ją spotyka. Niedługo później prawda wychodzi na jaw. I niekoniecznie jest przyjemna. Logan okazuje się być demonem, synem samego Lucyfera, istotą, która nie ma prawa bratać się z ludźmi. Co się okazuje – chciałabym powiedzieć, że nieoczekiwanie, jednak przewidywalne jest to aż nadto – bardzo szybko tworzy więź, ze wspomnianą ziemianką. Więź, jaka nigdy nie powinna była powstać.
Powieść jest idealnym zobrazowaniem sytuacji, kiedy jeden nieostrożny ruch, jedna pomyłka skutkuje w tragiczne w skutkach konsekwencje. Jedna chwila nieuwagi ze strony Katherine i Logana sprawia, że życie obojga z nich zmienia się nieodwracalnie. Jak? Na to odpowie już lektura.

Powieść ratuje fakt, iż nie stawiam jej oczekiwań. Nie liczę na wzniosłe emocje, prawdziwość, realizm. Przyjmuję to, co daje, dzięki temu jestem w stanie czytać z uśmiechem na ustach, bez zbędnego zirytowania. „Kochając Anioła” opiera się na prostych, niemalże banalnych emocjach i odczuciach, nie porywa namiętnością, nie szokuje, nie wieje grozą. Jest. Akcja toczy się na tyle sprawnie, by nie dać czytelnikowi poczucia zmęczenia i znudzenia powieścią, jednakże nie porywa. Poza głównym wątkiem, rodem z niskich lotów romansu, autorka wplata w powieść wiele pobocznych epizodów – jest ich tak dużo, że czuję przesyt ilości oraz zdecydowany przerost nad jakością. W niedługiej powieści mieści się tematyka miłości, śmierci, żałoby, choroby, zdrady, poświęcenia, pomocy, nienawiści, bólu, przyjaźni i oddania. Osobiście preferuję mniej – a lepiej i dokładniej. Tutaj zachowania bohaterów są nie do końca wyjaśnione, często potraktowane po łebkach. Wybiórcza szczegółowość autorki również nie dodaje książce uroku. Chwilami opis sytuacji jest niezwykle dokładny, by za kilka stron pozostawiać czytelnika z dużą dozą niejasności. Za ogromny plus książki uznaję natomiast jej zakończenie. Mimo wielu zgrzytów w trakcie czytania, końcówka domyka idealnie rozpoczęte wydarzenia, zbiera w jedno mnogość zaistniałych sytuacji. Wyjaśnia, zostawiając jednak pole do interpretacji. Dla mnie to najlepszy i najbardziej dopracowany fragment książki, który będzie ratować ją w oczach czytelników rozczarowanych całością.

Długo szukałam określenia, które najlepiej oddałoby przeczytaną przeze mnie powieść. Obecnie oscyluje w moim umyśle pomiędzy określeniami takimi jak prozaiczna, oczywista i przyjemna. To lekka, odprężająca książka, w sam raz na wieczór po długim dniu.

Informacje o książce:
Tytuł: Kochając Anioła
Tytuł oryginału: Kochając Anioła
Autor: Marlene S. Olive
ISBN: 9788379422531
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014

Zaprzyjaźnione blogi