Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Klinika Pana B. – Sara Leiss

Recenzja książki Klinika Pana B.

Klinika Pana B.
Sara Leiss

Napisanie książki, której miejscem akcji będzie klinika odwykowa nie jest proste. Trzeba mieć jako takie pojęcie o ludzkiej psychice, ale także trzeba po prostu widzieć w ludziach coś więcej. Próba zajrzenia w głąb człowieka nie może zatrzymać się tylko na tym co jest powierzchowne, musi mieć swoje filary w próbie poznania, zrozumienia i prostej empatii. Szczególny wyraz daje temu próba postawienia się w roli w, której nigdy się nie było. Sara Leiss postanowiła zgłębić psychikę mężczyzny w średnim wieku, i zrobiła to nadzwyczaj dobrze. Autorka postawiła na wyjątkowo wymagający schemat powieści, który skupia się na przemyśleniach głównego bohatera, dając do zrozumienia, że nie istnieje człowiek, którego nie da się wsadzić do szufladki. Leiss ma w tym dużo racji, bo jak głosi znane powiedzenie: „Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani”. Temu też hołduje całość książki, która stara się przekonać Czytelnika, że nie ważne jak zdrowo się czujesz, możesz zostać osadzony w książkowej „Klinice” jeśli tylko odbiegasz od przyjętego scenariusza społecznie akceptowalnego.

M. jest naszym głównym bohaterem. Można by rzec, że jest podręcznikowym przykładem faceta dwudziestego pierwszego wieku. Praca dentysty pochłania go bez reszty, nie znajduje czasu na nic więcej, poza swoim kotem. Kocha swojego sierściucha, chociaż często o nim zapomina. Przytłoczony tym co go otacza, postanawia zamknąć się we własnym świecie. Pomimo bliskiego związku z niejaką K. cały wolny czas poświęca na masturbację i marzenia na temat walorów estetycznych swoich pacjentek. Zbiegiem okoliczności, trafia przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, który nie okazuje się dla niego zbyt łaskawy. Pomimo jasnej niewinności, przychodzi mu w karze, odbycie kilkutygodniowego „turnusu” w klinice odwykowej. M. sam nie wiedząc z czego ma się tam leczyć, przyjmuje karę z pokorą, ale i z niechęcią. Zdarzenia jakie będą miały miejsce w jego obecności, przejdą wszelkie pojęcie M. jak i Czytelnika.

W pierwszej chwili, kiedy czytając „Klinikę Pana B.” dotarłem do momentu autodestrukcji głównego bohatera, miałem wrażenie, że skądś to znam. Niemal każda myśl M. była mi znana, przebijała się cichym echem z mojej własnej osoby. Kartka po kartce docierałem się z bohaterem, ale także z samym sobą. Główny bohater stał się w pewien sposób personifikacją moich obaw. Uświadamiałem to sobie o tyle wolno, że zanim się spostrzegłem, zaczynałem analizować własne życie. Problemy M. nie są różne od naszych własnych, zostały tylko ubrane w inną formę. Dla głównego bohatera katalizatorem przemian było fałszywe oskarżenie, dla Czytelnika może to być książka sama w sobie. Na przykładzie M. można wysnuć wiele scenariuszy, ale każdy sprowadza się do tego jednego – zrozumienia własnych błędów.

Nie mogę pominąć w postaci M. wyjątkowego pociągu do kłopotów. Jest to niemal podręcznikowy przykład osoby, która nie radzi sobie z własnym życiem, i jest mu z tym, paradoksalnie, dobrze. Przerzucanie problemów z jednego dnia na inny, czyli słynne „Carpe Diem” jest niemal jego drugim Ja. Ukierunkowanie agresji, która spowodowana jest, zapewne, własnymi niepowodzeniami, na niczemu winnej K. to prosty przykład szukania drogi do rozładowania napięcia. M. nie mogąc poradzić sobie z własną frustracją, znalazł sobie obiekt odpowiadający jego algorytmowi kozła ofiarnego. Jest to najprostsza droga, ale M. nigdy nie szukał trudnych.

Każdy dzień terapii, której poddaje się M. próbuje wzbudzić w Czytelniku zupełnie inne uczucia, z lepszym lub gorszym skutkiem. Postacie, które egzystują z głównym bohaterem, są raz w tle, raz na przodzie. Żeby było jeszcze ciekawiej, autorka wplata w całość swojej opowieści magiczne moce, które nie pozostają bez skutku na M.

Bardzo dobrze czytało mi się „Klinika Pana B.” chociaż całość fabuły nie porwała mnie tak jak lubię to w książkach. Zaciekawiło mnie kilka wątków, ale bez przekonania. Ciekaw jestem kolejnej części tej opowieści, ale skłamałbym mówiąc, że na to czekam.

Informacje o książce:
Tytuł: Klinika Pana B.
Tytuł oryginału: Klinika Pana B.
Autor: Sara Leiss
ISBN: 9788379425327
Wydawca: Novae Res
Rok: 2015

  • Why not

    Przeczytam i owszem z ciekawości.
    Mówi się że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
    Piekło Sami sobie przecież jesteśmy stworzyć.
    Ciekawi Mnie jak ewoluowała postać samej autorki – co chce przekazać Światu, co chce zamanifestować.
    Tak w pierwszej chwili po przeczytaniu owej recenzji nasunął Mi się „Nocnik” A.Ż. – taka Moja prywatna dygresja, rzec można by ….
    Później tak na szybko „Weronika postanawia umrzeć” Whartona … .

Zaprzyjaźnione blogi