Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Dziedzice Krwi – Mateusz Sękowski

Recenzja książki Dziedzice Krwi

Dziedzice Krwi
Mateusz Sękowski

Męski, zimny świat. Pełen szczęku mieczy i błysku stali. Elfy, krasnoludy, ludzie lub mieszańcy. Dobrzy i źli. Waleczni i tchórzliwi. Okrutni i potężni czy też skromni i pospolici. Wszyscy mieszczą się w nim, wywołując zamieszanie, przynosząc ból i cierpienie lub radość i szczęście. I w końcu nastaje moment, kiedy okazuje się, że tak naprawdę w życiu można kierować się tylko jedną wartością…

Ćwierćelf, Aerdin Veske, jest sierotą. Nie było by w tym nic dziwnego jak na tamte czasy i miejsca, gdyby nie drobny fakt. Jego rodzice, a także cała ludność pałacowa, zostali wyrżnięci w pień. Z zimną krwią i bez żadnych skrupułów, zostawiając przed młodym mężczyzną obraz nędzy i rozpaczy. Aerdin postanawia się zemścić. Tylko pozostaje pytanie, na kim tak naprawdę powinien…?

Kolejna twarz, którą pokazuje Aerdin, to już nie jest młodociany, prawie-władca pozbawiony rodziców. Ten Aerdin, który pojawia się w ciągu dalszym, jest diametralnie inny. Wyszkolony w walce, silny, władający magią i… uważany za człowieka Ćwierćelf wraca do Wisielczych Marnot. Stary handlarz informacjami, znany jako Znajomy, sprzedaje mu raptem dawny trop i przeterminowane strzępki informacji. Jednak młody człowiek, tak utwierdzony w swoim celu, postanawia podążać za nimi. Nic innego mu nie zostało. I w tym momencie okazuje się, że nasz bohater nie może żyć bez kłopotów. Kiedy dowiaduje się, że niejaki Pan Kircholm wprowadził rządy żelaznej ręki we wsi, którą niegdyś główny bohater  już odwiedzał, znał i był nawet jej dziedzicem, postanawia działać. I to nie byle jak. Tworząc grupę oberwańców walczących w słusznej sprawie, razem z trzema krasnoludami, którzy każdy wdech poprzedzają soczystą wiązanką przekleństw i pełnokrwistą elfką postanawiają odzyskać suwerenność wioski. Wszystko idzie dobrze do momentu, kiedy cała paczka napalonych poszukiwaczy przygód nie trafia do lochu, skazana na śmierć przez samego Kircholma.

Czy Aerdin poradzi sobie w sytuacji bez wyjścia? Jakie jeszcze niespodzianki zgotuje mu los? Jakby nie było, mężczyzna jest dopiero na początku drogi do zemsty. Kim okaże się Znajomy i jak bardzo może pomóc, lub zaszkodzić naszemu bohaterowi?

Cała historia ma bardzo wyraźnie zarysowany charakterek. Jest drapieżna, zadziorna i niekiedy wzbudzająca uśmiech na ustach Czytelnika. W całym rozrachunku po prostu ma w sobie to „coś”, które przyciąga, wciąga i nie pozwala opuścić do samego końca. I jak tu nie być dumnym z polskich autorów?

Akcja jest wartka. Miałam wrażenie, że bohater cierpi na nie do końca stwierdzoną nadpobudliwość ruchową lub ktoś non stop dosypuje pieprzu w jego… pantalony(?), rajtuzy(?) czy co on tam nosi. Nie da się nudzić przy tej książce. Jest tysiąc myśli na minutę, każdy rozdział przepełnia ogrom wydarzeń i niekończących się opowieści, jeśli chodzi o kłopoty, problemy i wpadki Aerdina lub jego towarzyszy. Z niewinnej sytuacji rozwinąć może się dramat! A wszystko za skromny mieszek złota…

Podobał mi się również język. Takie duże zaskoczenie. Po części. Bezpretensjonalny, bezpośredni i bardzo wymowny. Po cóż autor miał bawić się w grzeczności, zbędne słodzenie, gdy może w dwóch, trzech treściwych i soczystych słowach zawrzeć treść całego zdania napisanego grzecznie?

Podsumowując, jestem więcej niż zadowolona. Brawo. Naprawdę wielkie wyrazy uznania za cały kunszt pióra autora. Jestem niemal pewna, że gdy znów zobaczę to nazwisko na półce w księgarni, to po nie sięgnę. Oby tak dalej.

Informacje o książce:
Tytuł: Dziedzice Krwi
Tytuł oryginału: Dziedzice Krwi
Autor: Mateusz Sękowski
ISBN: 9788377229156
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013

Zaprzyjaźnione blogi