Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Dysonanse i harmonie – Joanna Kupniewska

Recenzja książki Dysonanse i harmonie - Joanna Kupniewska

Dysonanse i harmonie
Joanna Kupniewska

Najpierw urzekła mnie okładka – w ciepłej żółto-zielonej tonacji, z sielskim obrazkiem, przywodzącym myśli o wytchnieniu i wakacjach na wsi, a zaraz potem zaintrygował mnie tytuł, trochę nietypowy, jak z psychologicznego poradnika lub książki do muzyki – „Dysonanse i harmonie”. Potem przeczytałam notkę o debiutującej autorce powieści, Joannie Kupniewskiej, a potem po prostu wzięłam książkę do ręki, usiadłam, zaczęłam czytać i przeniosłam się szybko w świat głównej bohaterki, Marioli, która zmęczona codziennością, próbuje gonić marzenia. Niespodziewany spadek w postaci wiejskiego domu daje jej taką możliwość. Dlatego zostawia ładne, choć ciągle puste mieszkanie, dobrze zarabiającego, ale egocentrycznego męża i dorastającego syna. Porzuca własną posadkę w szpitalu, aby wyruszyć na drugi koniec Polski. Tam zamieszkuje w odziedziczonym domku i próbuje nauczyć się wiejskiego życia. Na nowo zbliża się do kuzynów, kuzynek i nawiązuje nowe przyjaźnie. Po prostu zaczyna nowe życie. Zmaga się z codziennością, czasem trudną, a czasem zabawną, obserwuje ludzkie radości i mierzy się z prawdziwymi nieszczęściami sąsiadów. Wszystko to rozgrywa się małej wiosce, w sercu pięknej Puszczy Drawskiej, a tłem wydarzeń jest wiejska przyroda. Pojawiają się obrazy jak z Pana Tadeusza – jakieś leśne zagajniki, pola falujące zbożem czy zagonki warzywne. Pojawiają się też najróżniejsze zwierzęta domowe i udomowione, które autorka przedstawia z wielką czułością i tą czułością zaraża skutecznie czytelnika. Pojawia się w powieści i proza codzienności, i poezja miłości, i zakazany owoc romansu. Jest też gorycz cierpienia i smutek samotności wśród ludzi. Wiele jest w tej powieści dźwięków i nut, mówiąc nadal językiem muzycznym. Krótko mówiąc, są dysonanse i harmonie.

Książkę czytałam z coraz większym rozpędem, zaciekawiona, jaki będzie finał. Po zakończeniu, przeczytałam jeszcze notę odautorską, zamieszczoną pod tekstem. Debiutująca autorka konkluduje:

„Droga Czytelniczko, jeśli dotrwałaś aż do tej pory i czytasz niniejsze słowa, to już jest dla mnie ogromny sukces. Jeśli uśmiechnęłaś się, chociaż półgębkiem, lub wzruszyłaś odrobinę, to moje ego jest w pełni usatysfakcjonowane. Jeśli nie uważasz czasu poświęconego na czytanie za stracony, to uznam, że pomysł napisania tej powieści był jednym z moich najlepszych pomysłów.”

Droga Autorko-Debiutantko! Tego czasu absolutnie nie uważam za stracony, powieść jest świetna. Z przyjemnością i wielkim zainteresowaniem dotrwałam do końca, wiele razy uśmiechnęłam się i wzruszyłam. Chętnie też polecę książkę innym. Moje uwagi są tylko łyżką dziegciu w beczce miodu. Na pewno tematyka powrotu do natury i zamieszkania na wsi jest ostatnio trochę „ograna”. Od ładnych kilkunastu lat mnożą się książki o tym, jak urocze jest wiejskie życie. Autorzy za wszelka cenę chcą je pokazać w najlepszych barwach. Jeśli pojawiają się trudności, to zwykle z łatwością je rozwiązują, kłopoty finansowe ich nie dotyczą, bo pieniądze po prostu są lub w cudowny sposób nagle się pojawiają. Główna bohaterka powieści, Mariola, również nie musi troszczyć się o fundusze, więc takie wiejsko – sielskie życie jest dla niej pasmem przyjemności i ciekawych obowiązków, z którymi wręcz doskonale sobie radzi. Ale takie jest prawo fikcji literackiej. I ta fikcja potrafiła mnie, mimo wszystko, oczarować. Bo chyba każda z nas, kobiet, potrzebuje w życiu takich baśni, każda chce odnaleźć się w głównej bohaterce, do której przyjeżdża książę na symbolicznym białym koniu…

Język powieści, początkowo wydawał mi się dość akademicki, ale z biegiem kart, kiedy akcja nabierała tempa, język również ożywał. Barwne dialogi, cięte riposty i wartkie pogaduchy przyjaciółek, a wszystko osadzone w jak najbardziej współczesnej rzeczywistości, bardzo mi się spodobały. Postać głównej bohaterki, a także postacie jej przyjaciółek namalowane zostały wyrazistą kreską. Są to kobiety z krwi i kości, które żyją normalnym życiem i posługują się normalnym językiem. To ich dialogi w czasie babskich spotkań były dla mnie najzabawniejsze i najbliższe życia. Na tym tle postaci mężczyzn wydają się trochę bledsze i mniej realistyczne. Jest tu i lokalny Don Juan, ale jest i mężczyzna, który przechodzi szybką (jak dla mnie, zbyt szybką i jednoznaczną), gruntowną metamorfozę. Ale może tak właśnie ma być?. W końcu wszystkie niezmiennie chcemy, aby książka kończyła się happy endem. Jak jest tym razem? Czy zwycięży miłość czy namiętność? Czy można zacząć życie od nowa? Czy po czterdziestce nie jest za późno na zmiany? Na te pytania na pewno znajdziemy odpowiedź w tej pełnej ciepła i humoru powieści.

Informacje o książce:
Tytuł: Dysonanse i harmonie
Tytuł oryginału: Dysonanse i harmonie
Autor: Joanna Kupniewska
ISBN: 9788379427376
Wydawca: Novae Res
Rok: 2015

Zaprzyjaźnione blogi