Menu nawigacji stronami

Recenzje książek. Wszystko dla miłośników książek

Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje – Jana Paweł Konobrodzki OSB

Dodane 31 sierpnia 2017 | 1 komentarz

Recenzja książki Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje - Jana Paweł Konobrodzki OSB

Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje
Jana Paweł Konobrodzki OSB

Lubię książki, których siła tkwi w mądrej i podanej w przyswajalny sposób treści. Do tej kategorii z pełną odpowiedzialnością mogę zaliczyć „Pustynne szlaki. Wyjście w nieznane. Medytacje„. Na wstępie od razu zaznaczę, że nie chodzi o zwykłą medytację, ale medytację chrześcijańską. To zasadnicza różnica, która z pewnością zawęża krąg odbiorców tej fascynującej lektury. Fascynującej dla chrześcijan, oczywiście. I choć jej autor – Jan Paweł Konobrodzki OSB zaznacza, że mogą ją praktykować właściwie wszyscy, niezależnie od wyznania, trudno jest mi się z tym zgodzić. Dlaczego? Podstawowe założenie książki opiera się na budowaniu bliskiej relacji z Bogiem poprzez medytację i dlatego np. ateiści nie znajdą tutaj niczego interesującego dla siebie. Chociaż… Może dzięki niej ktoś uwierzy w istnienie Siły Wyższej?

Czytaj dalej

Zawód: powieściopisarz – Haruki Murakami

Dodane 30 sierpnia 2017 | 1 komentarz

Recenzja książki Zawód: powieściopisarz - Haruki Murakami

Zawód: powieściopisarz
Haruki Murakami

„Ta książka była genialna. Jej autor (możemy wstawić dowolne nazwisko) jest niesamowity!”. Myślę że każdy z nas – czytelników – przynajmniej raz po skończonej lekturze miał takie właśnie odczucia. Przecież każdy ma swoich ulubionych autorów. Mamy na półkach wszystkie ich książki i z niecierpliwością czekamy, aż napiszą coś nowego. Gdy ukaże się długo wyczekiwana powieść, biegniemy szybko do księgarni aby kupić książkę pachnącą jeszcze drukiem (oczywiście najlepiej w dniu premiery). Przyznam się, że należę do takich właśnie czytelników. Czytelników, którzy są wierni ulubionemu autorowi, są z nim na dobre i złe. Nie opuszczają go nawet wtedy, gdy zdarzy mu się napisać jakąś słabszą książkę. Gdy na temat nowej książki jednego z moich ulubionych polskich autorów zaczęły się pojawiać krytyczne opinie, czym prędzej wysupłałem przysłowiowy „ostatni grosz” aby ją kupić i wyrobić sobie własne zdanie. Myślę, że wielu czytelników ma podobnie. Razem z autorem odliczają dni do premiery kolejnej nowości.

Oczywiście jako czytelnicy dostajemy do ręki „produkt końcowy”. Możemy ocenić czy nam się podoba czy nie, krytycy analizują warsztat literacki. Ale czy zastanawiamy się, jaką drogę przebył autor pisząc daną książkę? Czy siedział nad nią długo, a może wręcz przeciwnie? Jak wygląda osławiona „wena twórcza”? Osobiście zadaję sobie jeszcze jedno pytanie – czy łatwo się pisze książki?
Jeżeli nurtują was podobne pytania i wątpliwości powinniście sięgnąć po książkę Harukiego Murakamiego pod tytułem „Zawód: powieściopisarz”.

Czytaj dalej

Koń, który mnie wybrał – Susan Richards

Dodane 29 sierpnia 2017 | brak komentarzy

Recenzja książki Koń, który mnie wybrał - Susan Richards

Koń, który mnie wybrał
Susan Richards

Uczciwie muszę przyznać, że ta książka nie porwała mnie od razu. Na początku odczuwałam nawet coś w rodzaju dyskomfortu. Z jednej strony jestem straszną zwolenniczką różnego rodzaju zwierzaków i wierzę, że człowiek i zwierzę mogą zbudować taką przyjaźń, jaką nie często spotyka się między ludźmi. Mimo wszystko coś nie do końca mi grało w początkach lektury. Być może był to natłok fachowej terminologii związanej z hodowlą koni, które to zajęcie jest mi zupełnie obce. Zbyt często sięgałam do klawiatury, aby sprawdzić znaczenie konkretnych słów. Tym bardziej czułam się zaskoczona, gdy w końcu skończyłam czytać książkę Susan Richards – bo nagle okazało się, że ona naprawdę mi się podobała.

Trudno to wyjaśnić, ale po skończonej lekturze odczuwałam niedosyt, że to już, że skończyło się tak niepostrzeżenie. Teoretycznie widziałam, że kartek do przeczytania wciąż ubywa, a jednak wydawało mi się, że jeszcze tyle przede mną. Aż tu nagle ta poruszająca opowieść się skończyła, pozostawiając mnie w zdumieniu, że stało się to tak szybko.

Czytaj dalej

Dzień Czwarty – Sarah Lotz

Dodane 28 sierpnia 2017 | brak komentarzy

Recenzja książki Dzień Czwarty - Sarah Lotz

Dzień Czwarty
Sarah Lotz

Nie mam do końca pomysłu na napisanie tej recenzji. Książka w sumie nie była zła, ale też nie mogę jej Wam polecić z czystym sumieniem. Powodem może być to, że „Dzień czwarty”, jest kontynuacja książki „Troje”, której niestety nie czytałam, chociaż z drugiej strony często zdarza mi się czytać serie w innej kolejności niż autor pisał i nie przeszkadza mi to w ogólnym odbiorze. Co więcej, zanim zdecydowałam się na lekturę zapoznałam się z recenzjami, w których wyraźnie było napisane, że śmiało można sięgnąć po „Dzień czwarty” bez znajomości wcześniejszej części także nie, to nie jest wytłumaczenie. Skupmy się może na poszczególnych elementach i punkt po punkcie przeanalizujmy tę pozycję.

Czytaj dalej

Dziewczę ze słonecznego wzgórza – Bjørnstjerne Bjørnson

Dodane 27 sierpnia 2017 | brak komentarzy

Recenzja książki Dziewczę ze słonecznego wzgórza - Bjørnstjerne Bjørnson

Dziewczę ze słonecznego wzgórza
Bjørnstjerne Bjørnson

Nie bardzo wiem, od czego powinnam zacząć tę recenzję. Napiszę więc może na wstępie, że nie bardzo mi się podobała, niestety. Będąc wierna swojej zasadzie nie zamykania się na żaden rodzaj literatury postanowiłam dać szansę kolejnej książce, skoro już nadarzyła mi się okazja.

O autorze wiem tyle, że był norweskim noblistą, a „Dziewczę ze słonecznego wzgórza” to powieść, która rzekomo przyniosła mu największy rozgłos. I tutaj zaczynają się schody… bo ja tego kompletnie nie czuję. Nie chcę tutaj wychodzić na wielką znawczynię literatury, ale jestem stworzeniem, które para się pisaniem o książkach już od wielu, wielu lat i staram się, aby recenzja czy opinia (zwał, jak zwał) każdego tytułu była jak najbardziej konstruktywna i poparta argumentami. Nie wiem. Może, gdybym była starsza spodobałaby mi się bardziej? Jednak jako dwudziestoletnie właściwie jeszcze duże dziecko wciąż doceniam młodzieżówki, fantastykę… Literaturę obyczajową też czasami pożeram, jednak musi coś w sobie mieć. Dla mnie „Dziewczę…” było po prostu… nudne!

Czytaj dalej
Zaprzyjaźnione blogi